Ciemna strona mammografii

W ostatnim czasie wokół badań mammograficznych rozgorzała prawdziwa burza. Opublikowane badania wskazują, że z powodu rutynowych mammografii, ogromna liczba kobiet jest niepotrzebnie leczona w związku z guzami, które nigdy nie dałyby objawów. Czy zatem profilaktyka antynowotworowa jest zbędna?

Autorzy badań, Archie Bleyer z St Charles Regional Cancer Center oraz H. Gilbert Welch z Dartmouth College, przekonują że wiele przeprowadzanych mammografii jest zbędnych. Takie wnioski naukowcy wyciągnęli po analizie badań mammograficznych przeprowadzonych w USA w latach 1976-2008 u kobiet po 40. roku życia. Sprawdzona została liczba kobiet poddających się mammografii, liczba zdiagnozowanych guzów oraz wykryte przypadki nowotworów w późniejszych stadiach.

Zauważono, że od połowy lat 80., czyli okresu, w którym profilaktyka zyskiwała popularność, liczba nowotworów zdiagnozowanych na wczesnych etapach rozwoju zwiększyła się dwukrotnie - do 122 na 100 000 badanych kobiet. A więc stopień wykrycia przypadków w późniejszych stadiach choroby, powinien być analogicznie mniejszy. Okazało się jednak, że w istocie spadł on jedynie o 8 na 100 000 przypadków. Duet wspomnianych naukowców, na podstawie powyższych wyników doszedł do wniosku, że u ponad miliona kobiet, u których mammograf zdiagnozował zmiany nowotworowe, nigdy nie rozwinęły się symptomy choroby. Jedynie w 2008 r. mammografy niepotrzebne wykryły guzy u 70 000 kobiet, co stanowi 31 proc. wszystkich przypadków raka piersi po 40. roku życia.

Bleyer i Welch przekonują, że szkody z powodu zbyt asekuracyjnych diagnoz są większe, niż pierwotnie przypuszczano. Kobiety niepotrzebnie przechodzą chemioterapię, zabiegi chirurgiczne, naświetlanie i terapie hormonalne, lecząc je z uwagi na nieprawidłowości, które nigdy nie wywołałyby objawów chorobowych. Warto dodać, że w badaniach nie wzięto pod uwagę pacjentek, u których nowotwór piersi mógł wystąpić dziedzicznie.

Zachęcanie kobiet do regularnej mammografii budzi obecnie coraz większe kontrowersje. W 2009 r. rządowa organizacja Preventive Services Task Force oficjalnie skrytykowała rutynowe badania mammograficzne u kobiet po 40. roku życia. W 2012 r. podpisał się pod tym brytyjski Departament Zdrowia, argumentując, że badania mammograficzne prowadzą do fałszywych alarmów, choć nie zaprzestanie ich refundacji.

Badania mammograficzne obecnie mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Specjaliści jednogłośnie potwierdzają, że pozytywnym aspektem rozpowszechnienia badań mammograficznych jest zwiększenie świadomości antynowotworowej kobiet, które dużą uwagę zwracają na zdrowie swoich piersi.

- Nie jesteśmy przeciwko badaniom profilaktycznym - one ratują życie. Uważamy jednak, że należy bardziej zwrócić uwagę na szkodliwą stronę mammografii - podsumował Bleyer.

Dowiedz się więcej na temat: nowotwory | guz | rak piersi | mammografia | profilaktyka | onkologia | kobieta