Reklama

Policja myślała, że jest na tropie farmy marihuany - trafiła na coś innego

Hiszpańska policja wdarła się do budynku w Toledo, gdzie znalazła kopalnię kryptowalut składającą się z ponad 100 procesorów wraz z systemami chłodniczymi. Jej właścicielka została aresztowana przez policje.

W Hiszpanii kopanie kryptowalut jest całkowicie legalne. Natomiast niezgodna z prawem jest kradzież energii elektrycznej, której dopuściła się mieszkanka Toledo.  Hiszpańska policja została zaalarmowana przez dostawcę prądu o podejrzanie dużym jego zużyciu w konkretnej części miasta. To wraz z dużą ilością ciepła wydzielaną przez budynek na zdjęciach termowizyjnych, naprowadziło służby na trop farmy marihuany. Jednak w środku nie znaleziono roślin, lecz ponad 100 procesorów wraz z systemami chłodzącymi, których zadaniem było kopanie kryptowalut - poinformowała Policía Nacional.

Reklama

Właścicielka kopalni została aresztowana pod zarzutem kradzieży energii elektrycznej, gdyż była nielegalnie podpięta do źródła prądu. Hiszpańska policja udostępniła wideo z akcji na Twitterze. Na nagraniu widać proces wyważania drzwi oraz całą aparaturę do kopania kryptowalut. 

To nie pierwszy raz, gdy służby pomyliły kopalnię kryptowalut z farmą marihuany. W maju policja z Wielkiej Brytanii również odnalazła budynek z wysokim zużyciem energii elektrycznej, połączonym z wydzielaniem dużej ilości ciepła. W tamtym przypadku przestępcy również nielegalnie pozyskiwali prąd do zasilania i chłodzenia procesorów kopiących kryptowaluty. Za kopanie kryptowalut w przypadku tej kryjówki odpowiadało ponad 100 komputerów używanych do wydobywania bitcoinów. 

Badania szacują, że już niebawem energia zużywana do kopania kryptowalut będzie oscylowała na poziomie ponad 130 terawatogodzin rocznie. Inne badania pokazują, że branża "górników" kryptowalut generuje około 130 milionów ton dwutlenku węgla rocznie (w samych Chinach).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje