Reklama

Oto Steve - nowe zjawisko atmosferyczne

Steve to nazwa nowego zjawiska atmosferycznego - niezwykła smuga purpurowego światła, widoczna podczas obserwacji zórz polarnych.

Zorze polarne to jedne z najpiękniejszych zjawisk na Ziemi. Powstają one na skutek burz magnetycznych na Słońcu, gdy z powierzchni gwiazdy wyrzucane są ogromne ilości wysokoenergetycznych cząstek. Tworzą one wiatr słoneczny. W pobliżu Ziemi tory lotu tych cząstek są w większości odchylane przez pole magnetyczne naszej planety. Część cząstek zderza się z górną warstwą atmosfery, a uwalniana w ten sposób energia jest widziana w postaci zorzy.

Podczas ostatniego spotkania podsumowującego pracę satelitów Swarm - jednej z misji ESA do obserwacji zórz polarnych - Eric Donovan z Uniwersytetu w Calgary wyjaśnił, że Steve to zjawisko zaobserwowane dzięki astronomom-amatorom i portalom społecznościowym.

- Jeszcze 20 lat temu mieliśmy jedyne na świecie obserwatorium nieba w Ameryce Północnej do badania zórz polarnych z Ziemi. Teraz mamy więcej obserwatorium astronomicznych i misji satelitarnych, takich jak Swarm, dzięki którym badania zórz polarnych są znacznie prostsze - powiedział Donovan.

Prof. Donovan spotkał się niedawno z członkami Alberta Aurora Chasers - jednej z facebookowych grup, która zrzesza miłośników nocnego nieba i fotografów. Oglądając ich zdjęcia Donovan natknął się na niezwykłe zjawisko - dziwną purpurową smugę, którą grupa nazwała "protonowym łukiem". Donovan wiedział, że musi to być coś innego, gdyż aerozole protonowe nigdy nie objawiają się w ten sposób. Zjawisko zostało nazwane Steve. Nazwa nie pochodzi od imienia Stephena Hawkinga, a z bajki "Skok przez płot".

Dzięki obserwacjom zjawiska Steve przez satelity Swarm, naukowcy odkryli czym ono jest naprawdę. Wiele wskazuje na to, że Steve jest bardzo popularnym zjawiskiem, ale wcześniej go nie zauważyliśmy.

- Temperatura 300 km nad powierzchnią Ziemi wzrosła o 3000oC. Obserwacje ujawniły szeroką smugę gazu o długości 25 km, która płynie na zachód z prędkością ok. 6 km/s - wyjaśnił Donovan.

Członek Alberta Aurora Chasers uważa, że nazwa Steve pasuje, gdyż można ją interpretować także jako skrót od Strong Thermal Emission Velocity Enhancement.

Reklama

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: astronomowie | zorza polarna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje