Reklama

Blokowanie promieni słonecznych może pomóc Ziemi, ale jest ryzykowne

​Nowy raport wskazuje, że blokowanie promieni słonecznych może zastopować zmiany klimatyczne, ale jest ryzykowne.

W styczniu Bill Gates pochwalił plan naukowców z Uniwersytetu Havrarda dotyczący zasłonięcia Słońca w celu zmniejszenia skutków globalnego ocieplenia. Pierwszy projekt miał zostać wprowadzony w życie już w czerwcu bieżącego roku. Szwedzi powstrzymali jednak realizację tego eksperymentu.

Reklama

Amerykańska Narodowa Akademia Nauk, Inżynierii i Medycyny (NASEM) wezwała do ustanowienia programu badawczego w celu zbadania potencjału rozwiązań geoinżynierii w walce z kryzysem klimatycznym. Choć akademia podkreśla, że ograniczenie emisji powinno być nadal uważane za "pierwszą linię obrony" przed zmianami klimatycznymi, to twierdzi, że nieosiągnięcie tego celu może wymagać bardziej ekstremalnych środków w celu zmniejszenia promieniowania słonecznego.

W niedawno opublikowanym raporcie, NASEM wyjaśnia, że geoinżynieria "odnosi się do prób złagodzenia ocieplenia poprzez zwiększenie ilości światła słonecznego, które atmosfera odbija z powrotem w przestrzeń kosmiczną lub poprzez zmniejszenie wychwytywania wychodzącego promieniowania cieplnego". Jednakże, ponieważ takie podejście prawdopodobnie wygeneruje cały szereg nieznanych jeszcze skutków ubocznych, akademia wezwała USA do ustanowienia programu badawczego w celu oceny szerszego wpływu technologii geoinżynierii.

Dlatego ważne jest, aby zdawać sobie sprawę, że NASEM nie zaleca na tym etapie, aby takie interwencje były stosowane jako rozwiązanie problemu zmian klimatycznych. Agencja poprosiła o początkową inwestycję w wysokości 100-200 mln dol. na zbadanie zalet i wad geoinżynierii, aby pomóc określić, czy należy rozważyć tę technologię.

Raport zidentyfikował trzy konkretne techniki, które są warte zbadania. Pierwszą z nich jest wstrzykiwanie aerozolu stratosferycznego, czyli uwalnieniu do stratosfery maleńkich cząsteczek odbijających światło słoneczne w celu odbicia go w przestrzeń kosmiczną.

Wcześniejsze badania wykazały, że erupcje wulkanów ochładzają klimat poprzez wyrzucanie cząstek wysoko w atmosferę, sugerując tym samym, że takie podejście może być skuteczne. Pozostaje jednak niepewność, w jaki sposób efekt ten może być sztucznie odtworzony.

Druga technika znana jest jako rozjaśnianie chmur morskich. Polega ona na wstrzykiwaniu cząsteczek do dolnej atmosfery w celu zwiększenia odbicia światła przez nisko położone chmury nad oceanem.

Wreszcie, raport podkreśla potencjał przerzedzania chmur typu cirrus, co ma zapobiec zatrzymywaniu przez nie ciepła. Jednak autorzy raportu zwracają uwagę, że takie podejście może być utrudnione przez "bardzo ograniczone zrozumienie właściwości chmur cirrus i procesów mikrofizycznych określających, jak cirrus może być zmieniony".

Podczas gdy autorzy uważają, że metody te mogą okazać się skuteczne w łagodzeniu niektórych zagrożeń związanych ze zmianami klimatu, podkreślają, że "interwencje te mogą również wprowadzić szereg potencjalnych nowych zagrożeń." Wśród nich są utrata ozonu w stratosferze i zaburzenia regionalnych cech klimatu, takich jak monsuny.

Raport podkreśla również "społeczną, polityczną i ekonomiczną" niestabilność, która może nastąpić w przypadku zastosowania technik geoinżynierii słonecznej i dlatego wzywa do prowadzenia badań z najwyższą ostrożnością, aby zapewnić, że technologia ta nie będzie nadużywana.

NASEM twierdzi, że należy stworzyć ścisły kodeks postępowania, a wszystkie badania powinny być skatalogowane w publicznym rejestrze. Agencja mówi również, że eksperymenty na świeżym powietrzu powinny być ograniczone, a tylko niewielkie ilości substancji powinny być uwalniane do atmosfery, aby zapobiec "wykrywalnym zmianom średniej globalnej temperatury lub niekorzystnym skutkom dla środowiska".

INTERIA.PL

Reklama