Reklama

“Życie to kosmiczna zaraza”. Czy za 25 lat nawiążemy kontakt z kosmitami?

Dotychczas nikomu nie udało się potwierdzić lub zaprzeczyć istnienia życia pozaziemskiego. Astronom Seth Shostak przekonuje, że kontakt z kosmitami jest w zasięgu ręki i że już w 2037 roku powiemy im „dzień dobry”.

Aktualny stan wiedzy o wszechświecie wskazuje pozwala sądzić, że Ziemia to jedyna planeta, na której istnieje inteligentne życie. Dotychczasowe poszukiwania nie przyniosły jeszcze żadnych rezultatów. Wszystko czym dysponujemy - to garść hipotez i scenariuszy science fiction. Czyżbyśmy zatem byli sami we wszechświecie?

Reklama

Próby jednak wciąż trwają. Realizowany jest wieloletni amerykański projekt znany pod nazwą SETI, w którym przy wykorzystaniu radioteleskopów prowadzone są poszukiwania ciał niebieskich potencjalnie zamieszkiwanych przez żywe istoty. U jego podstaw leży założenie, że cywilizacje pozaziemskie są zdolne do emisji fal radiowych. Dotychczas sygnałów, których pochodzenia nie dało się wyjaśnić, zebrano bardzo niewiele. Najbardziej znany to zarejestrowany w 1977 roku, 72-sekundowy sygnał "Wow". Jego pochodzenie pozostaje nieustalone, a teza, że była to wiadomość od obcych, ma sporo zwolenników.

Astronom Seth Shostak, związany z projektem SETI, przekonuje, że nie ma powodu, aby zaprzestać poszukiwań i optymistycznie dodaje, że już za 25 lat powinniśmy być w stanie nawiązać kontakt z naszymi bardzo dalekimi sąsiadami. Na jakiej podstawie wysnuwa taką teorię?

Otóż kosmos jest duży. Bardzo, bardzo duży. Obecnie szacuje się, że planety, na których potencjalnie może istnieć życie, to około 1 proc. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że ten skromny na pierwszy rzut oka procent oznacza miliardy ciał niebieskich, liczba ta zaczyna robić większe wrażenie. Niektóre z nich są bardzo stare, co oznacza, że jeśli istnieje na nich życie, mogło przejść długą i złożoną ewolucję podobną do ziemskiej.

 "Biologia to niekoniecznie cud. Może to coś w rodzaju kosmicznej zarazy", żartuje Shostak. Dodaje też, że jeśli spotkamy obcych, najprawdopodobniej będą bliżsi sztucznej inteligencji niż małym zielonym (lub szarym) ludzikom. Zakłada on, że pozaziemska cywilizacja będzie mieć już za sobą poziom technologicznej osobliwości, czyli stanu, w którym maszyny uniezależnią się od ich konstruktorów, osiągając podobną lub wyższą inteligencję.

Tymczasem na przeszkodzie poszukiwaczom życia pozaziemskiego wciąż stoi tzw. paradoks Fermiego. Zgodnie z nim wielkość kosmosu każe zakładać, że nie jesteśmy w kosmosie sami. Jeśli jednak istnieją obce cywilizacje, to powinniśmy byli już nawiązać z nimi kontakt. Ponieważ więc wciąż nie dysponujemy dowodami na istnienie życia pozaziemskiego, to albo obcych nie ma, albo... źle szukamy.

Olga Drenda

gadzetomania.pl


Gadżetomania.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: UFO | życie pozaziemskie | Kosmos | planety