Reklama

​Czym jest sfera Dysona?

Sfera Dysona to teoretyczna megastruktura, która otacza gwiazdę w dość ciasnej formacji. Jest to ostateczne rozwiązanie w kwestii produkcji energii, zapewniające swoim twórcom możliwość efektywnego wykorzystania możliwości gwiazdy macierzystej.

Według brytyjsko-amerykańskiego fizyka teoretycznego Freemana Dysona, który po raz pierwszy spekulował na temat tych domniemanych struktur w 1960 r., inteligentny obcy gatunek mógłby rozważyć takie przedsięwzięcie po osiedleniu się na kilku księżycach i planetach okrążających konkretną gwiazdę. Wraz ze wzrostem populacji, istoty te zaczęłyby zużywać coraz większe ilości energii.

Po co tworzyć sferę Dysona?

Reklama

Zakładając, że populacja i przemysł tego obcego społeczeństwa wzrastałyby w tempie 1 proc. rocznie, obliczenia Dysona sugerowały, że obszar i zapotrzebowanie na energię obcych wzrosłyby wykładniczo, stając się bilion razy większe w ciągu zaledwie 3000 lat. Gdyby w ich układzie planetarnym znalazło się ciało wielkości Jowisza, inżynierowie tego gatunku mogliby spróbować wymyślić, jak rozebrać planetę na części i rozłożyć jej masę w kulistej powłoce. 

Budując struktury w odległości dwa razy większej niż odległość Ziemia-Słońce, materiał wystarczyłby do skonstruowania ogromnej liczby orbitujących platform o grubości od 2 do 3 metrów, co pozwoliłoby kosmitom żyć na ich skierowanej ku gwieździe powierzchni. 

- Powłoka o takiej grubości mogłaby nadawać się do zamieszkania i mogłaby zawierać całą maszynerię potrzebną do wykorzystania promieniowania słonecznego padającego na nią od wewnątrz - miał powiedzieć kiedyś Freeman Dyson.

Jednak po zaabsorbowaniu promieniowania gwiazdy, struktura musiałaby w końcu wypromieniować taką samą ilość energii, w przeciwnym razie nagromadziłaby się, powodując ostateczne stopienie się kuli. Oznacza to, że dla odległego obserwatora światło gwiazdy owiniętej w sferę Dysona mogłoby wydawać się przytłumione lub nawet całkowicie zaciemnione - w zależności od gęstości orbitujących platform. Jednocześnie świeciłaby ona wyraźnie w podczerwieni, która nie jest widoczna gołym okiem.

Czy takie struktury istnieją?

Ze względu na swoje promieniowanie podczerwone, sfery Dysona są uważane za rodzaj technosygnatury - znaku aktywności, który astronomowie mogą wykorzystać do wnioskowania o istnieniu inteligentnych istot we Wszechświecie. Garstka ziemskich badaczy przeskanowała mapy nocnego nieba w podczerwieni w nadziei na dostrzeżenie sfer Dysona, ale jak dotąd nikt nie zauważył niczego niezwykłego.

W 2015 r. astronom Tabetha Boyajian, wówczas z Uniwersytetu Yale, doniosła o tajemniczym przyciemnieniu światła gwiazdy o nazwie KIC 8462852, której nieregularne migotanie wyglądało jak nic, co badacze widzieli wcześniej. Inni naukowcy zasugerowali, że dziwne spadki światła mogą być wynikiem częściowo zbudowanej sfery Dysona, a pomysł ten wywołał sensację w mediach. Obiekt, który został nazwany gwiazdą Tabby na cześć Boyajian, raczej nie jest otoczony sferą Dysona - większość badaczy uważa, że wzorce świetlne obiektu mają jakieś naturalne pochodzenie.

Nie wiadomo, czy sfery Dysona istnieją poza ludzką wyobraźnią. W swoich rozważaniach Dyson nie sugerował, że wszystkie technologiczne społeczeństwa będą realizować ten dziwaczny projekt. Jego zdaniem, niektóre z nich mogły to zrobić i dlatego astronomowie dzisiaj z nadzieją wypatrują każdego przyciemnienia gwiazdy.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: sfera dysona | cywilizacja pozaziemska | kosmici | energia gwiazdy