Reklama

Rakiety z napędem jądrowym zabiorą nas na Marsa

Naukowcy są zgodni - prędzej czy później udamy się na Marsa. Powód, dla którego jeszcze tego nie zrobiliśmy, nie ma nic wspólnego z brakiem odpowiedniej technologii czy funduszy. Nasze słabe ludzkie ciała po prostu nie byłyby w stanie znieść tak długiej podróży.

Każda planowana misja na Czerwoną Planetę wydaje się być zbyt długa, by astronauci przetrwali ją bez szwanku. Trwająca rok podróż prawdopodobnie mogłaby doprowadzić do uszkodzenia wnętrzności i mózgów astronautów, a ponadto do przyspieszonego starzenia się komórek ich ciał. Nie obyłoby się bez skutków psychologicznych takiej podróży.

Najnowsze doniesienia z Rosji sugerują, że istnieje rozwiązanie. Vladimir Koshlakov, dyrektor generalny Ośrodka Badawczego Keldysh w Moskwie, zaprezentował nowy, napędzany energią jądrową układ napędowy, który mogły przetransportować rakietę z Ziemi na Marsa w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

Technologia, którą Koshlakov opisuje jako "wyjątkowa", jest rozwijana od 2009 r. i właśnie zakończono jej testy naziemne.

Rosyjscy inżynierowie nie są pierwszymi, który chcą wykorzystać energię jądrową do podróży na Marsa. Jakiś czas temu NASA odkurzyła pochodzące z czasów zimnej wojny plany związane z budową "rakiet atomowych", które ograniczyłyby czas podróży do niezbędnego minimum. Z kolei Chiny ogłosiły, że pracują nad flotą "atomowych" statków kosmicznych, która ma zostać ukończona do 2040 r.

Reklama

Rakiety Koshlakova mają działać na podobnej zasadzie jak każda elektrownia jądrowa. Źródło zasilania ma ogrzewać ciecz - w tym przypadku kriogeniczny metan - w celu wytworzenia gazu, który jest w turbinie przekształcany w energię elektryczną. Powstały w ten sposób prąd zasila systemy i silniki statku.

Ta metoda ma wiele zalet dla potencjalnych misji międzyplanetarnych. Inżynierowie z Keldysh chcą, aby ich statki były wielokrotnego użytku, podobnie jak rakiety Falcon 9 stworzone przez Elona Muska. Używanie energii jądrowej zamiast alternatywnych paliw na bazie węgla oznacza, że rakiety nie wymagają czyszczenia między startami. Zastosowanie metanu oznacza z kolei, że statek kosmiczny będzie lżejszy i tańszy.

- Przy użyciu dzisiejszych systemów, podróż na Marsa zajęłaby bardzo dużo czasu. W przypadku lotów z załogą jest to złe rozwiązanie - astronauci nie powinni przebywać w kosmosie dłużej niż rok lub dwa. Napędy atomowe umożliwią pokonanie odległości znacznie szybciej - w kilka dni dotrzemy na Księżyc, a na Marsa w 7-8 miesięcy - powiedział Koshlakov.

Mimo że plan podróży kosmicznych zasilanych energią jądrową jest możliwy do realizacji w najbliższej przyszłości, powinniśmy zaczekać z hurraoptymizmem. Koshlakov potwierdził, że ta technologia nie zostanie użyta do rakiet Sojuz-5 planowanych do ukończenia w 2022 r. To wciąż wizja realnej, ale odległej przyszłości.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje