Reklama

​Coś dziwnego dzieje się na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

W czwartek w rosyjskim module Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) rozbrzmiał alarm przeciwpożarowy. Astronauci poczuli zapach "spalenizny", co potwierdziły agencje Roskosmos i NASA.

Do incydentu doszło o 1:55 GMT, tuż przed zaplanowanym spacerem kosmicznym. Jest to kolejny problem wskazujący, że rosyjski moduł stacji nie jest najbezpieczniejszym miejscem do przebywania przez ludzi.

"Czujnik dymu został uruchomiony w module serwisowym Zwiezda rosyjskiego segmentu ISS podczas automatycznego ładowania baterii, co aktywowało alarm przeciwpożarowy" - czytamy w oświadczeniu Roskosmos.

Francuski astronauta Thomas Pesquet powiedział, że "zapach spalonego plastiku lub sprzętu elektronicznego" unosił się aż do amerykańskiego segmentu stacji. Uruchomiono specjalny filtr i po oczyszczeniu powietrza wszystko wróciło do normy. Planowany spacer kosmiczny odbędzie się zgodnie z planem.

Zgodnie z informacjami Roskosmosu "wszystkie systemy działają normalnie". Rosyjski moduł ISS doświadczył ostatnio kilku problemów, a niektórzy urzędnicy mówili, że nieaktualne oprogramowanie może prowadzić do "nieodwracalnych awarii".

Moduł serwisowy Zwiezda, należący do rosyjskiej części stacji, doświadczył kilku wycieków powietrza, m.in. w 2019 r. i kilka miesięcy temu. Ze względu na obawy wynikające ze starzenia się sprzętu, Rosja planuje opuścić ISS po 2025 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje