Reklama

Astronauci mogą mieć problemy z opryszczką

Okazuje się, że podróże kosmiczne mogą mieć bardzo nieoczekiwany efekt uboczny - opryszczkę.

Naukowcy NASA odkryli, że u ponad połowy astronautów na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) można znaleźć uśpione wirusy opryszczki. Co ciekawe, mogą one zostać aktywowane w wyniku pobytu w przestrzeni kosmicznej.

Na szczęście, nie u każdej osoby rozwijają się objawy choroby. Autorzy badań ostrzegają, że tempo wybudzania wirusów wydaje się wzrastać z czasem. Ta obserwacja może stanowić poważne wyzwanie dla astronautów podczas misji na Marsa i w dalsze rejony kosmosu.

Opryszczka od tysięcy lat współistnieje z ludzkością, zwiększając swoje szanse na przeżycie dzięki bytowaniu obok ludzkiego żywiciela. Oznacza to, że po początkowej infekcji, wirus przechodzi w stan uśpienia i uaktywnia się tylko w momentach obniżonej odporności lub podczas stresu. W rezultacie, większość osób zarażonych wirusem opryszczki nie wykazuje żadnych objawów.

Wydaje się jednak, że podróże kosmiczne są jednym z tych momentów stresowych, które "wybudzają" wirusa. Hormony stresu, takie jak kortyzol i adrenalina, wzmagają się podczas lotów kosmicznych, powodując pojawianie się uśpionych wirusów, takich jak opryszczka.

- Astronauci NASA wytrzymują tygodnie lub miesiące narażeni na mikrograwitację i promieniowanie kosmiczne. Są cały czas narażeni na stres, a to z kolei może przyczyniać się do wybudzania uśpionych wirusów - powiedział Satish K. Mehta z NASA.

Zespół Mehty porównał próbki śliny, krwi i moczu pobrane od astronautów przed, w trakcie i po misjach kosmicznych. Okazało się, że u 53 proc. (47 z 89) załogi z krótkich lotów wahadłowych trwających od 10 do 16 dni występują wirusy opryszczki w próbkach. To samo dotyczyło 61 proc. (14 z 23) osób zaangażowanych w misje ISS trwające 180 dni lub dłużej. Jednak tylko u sześciu wykryto rzeczywiste objawy choroby.

Zidentyfikowano cztery z ośmiu wirusów opryszczki znanych z rutynowego zakażania ludzi - HSV (odpowiedzialny za opryszczkę w jamie ustnej i narządach płciowych), VZV (odpowiedzialny za ospę wietrzną i półpasiec) oraz CMV i EBV. Co więcej, zakaźne szczepy VZV i CMV nadal występowały przez 30 dni po powrocie astronautów, potencjalnie zagrażając innym osobom na Ziemi, które miały obniżoną odporność.

Naukowcy przekonują, że szczepionki są "idealnym środkiem zaradczym" dla reaktywujących się wirusów. Trzeba będzie o tym pomyśleć przy planowaniu odległych podróży kosmicznych.  

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: badania kosmosu | astronauci | opryszczka | wirus opryszczki