Złapano fale grawitacyjne?

Jak informuje brytyjski „The Guardian”, naukowcom pracującym w ramach eksperymentu LIGO, mogło udać się zarejestrować fale grawitacyjne. Jeżeli pogłoska ta okaże się prawdziwa, dzięki falom możliwe będzie obserwowanie kosmosu na niespotykaną dotąd skalę.

Dziennikarze gazety "The Guardian", pisząc o rzekomym odkryciu, powołali się na kosmologa Arizona State University, Lawrence’a Kraussa, który podzielił się wiadomością na ten temat za pośrednictwem Twittera. W swoim krótkim komunikacie Krauss napisał, że krążące od miesięcy po sieci plotki na temat fal grawitacyjnych są prawdziwe, a jego informacje pochodzą z niezależnego źródła i pozostaje tylko czekać na ich potwierdzenie.

Reklama

Mianem fal grawitacyjnych określa się przemieszczające się z prędkością światła zmarszczki w czasoprzestrzeni, powstałe m.in. w skutek zderzeń czarnych dziur.  Potwierdzenie faktu ich istnienia mogłoby dostarczyć naukowcom niezwykle cennych informacji na temat Wielkiego Wybuchu oraz tego, co działo się ze Wszechświatem tuż po nim.

Zaangażowana w projekt LIGO Gabriela Gonzalez z Louisiana State University, odnosząc się do doniesień Kraussa, stwierdziła jedynie, że specjalny detektor fal grawitacyjnych i grawitonów nadal zbiera kolejne szczegółowe dane i potrzeba czasu na ich analizę oraz interpretację.

O istnieniu fal grawitacyjnych pośrednio pisał już w 1916 roku Albert Einstein, w ogłoszonej przez siebie ogólnej teorii względności. Dalsze prace oraz badania, prowadzone w kolejnych latach, gdy nauka zaczęła dysponować coraz lepszym sprzętem, tylko potwierdziły jego domniemania. Cały czas brakowało jednak namacalnego dowodu ich faktycznego istnienia. Czyżby w końcu, za sprawą LIGO, sytuacja ta miałaby ulec zmianie?