Trwają przygotowania do wystrzelenia misji InSight

Pod koniec lutego do Vandenberg dotarła sonda InSight, która zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną przez rakietę Atlas 5. Start misji został zaplanowany na 5 maja.

Misja marsjańskiego lądownika InSight pierwotnie miała się rozpocząć w 2016 roku. Start opóźniono jednak o dwa lata - przesunięto go z marca 2016 na maj 2018 roku. Powodem opóźnienia było wykrycie nieszczelności w instrumencie Seismic Experiment for Interior Structure (SEIS), mającym zostać pierwszym europejskim sejsmometrem wysłanym na powierzchnię Marsa. Instrument zbudowano przez francuską agencję kosmiczną CNES. SEIS jest jednym z najważniejszych instrumentów lądownika InSight i jego usunięcie nie wchodziło w rachubę, gdyż wówczas misja nie dostarczyłaby zakładanego zestawu danych.

Reklama

Przez pewien czas rozważano nawet anulowanie misji. Modyfikacje SEIS zakończyły się jednak sukcesem i instrument jest gotowy do lotu na Czerwoną Planetę. Na początku bieżącego roku trwały jeszcze ostatnie testy sondy, m.in. paneli słonecznych. Testy przebiegły prawidłowo i pod koniec lutego 2018 sonda została przetransportowana do kosmodromu Vandenberg w Kalifornii. To właśnie z Vandenberg, a nie z Cape Canaveral na Florydzie, nastąpi start sondy InSight w kierunku Czerwonej Planety.

Choć Vandenberg nie oferuje optymalnej trajektorii lotu poza bezpośrednie otoczenie Ziemi, NASA zadecydowała o wykorzystaniu tego kosmodromu, gdyż rakieta Atlas 5 w konfiguracji 401 dysponuje nadwyżką “mocy" wystarczającą do wyniesienia dość małego lądownika (ważącego zaledwie 360 kg) jakim jest InSight. Start z Vandenbergu przynosi również dodatkową korzyść: z Florydy w tym roku prawdopodobnie wystartuje rekordowa liczba rakiet, co oznacza problemy logistyczne. Dla misji, której okienko startowe jest dość krótkie (od 5 maja do 8 czerwca) lot z Vandenberg oznacza większą pewność rozpoczęcia misji o czasie, bez dodatkowych opóźnień.

InSight powinien wylądować na marsjańskim Elysium Planitia 26 listopada 2018 roku. Misja ma potrwać przez dwa lata a jej operatorem będzie Jet Propulsion Laboratory. Należy również wspomnieć o polskim udziale w tej misji. Część penetratora HP3, jednego z instrumentów sondy, zostało wykonane na zamówienie Niemieckiej Agencji Kosmicznej przez polską spółkę Astronika.