Potwierdzono, że Ziemia ma dodatkowe księżyce odkryte przez polskiego astronoma

Naukowcy z Węgier opublikowali wyniki swojej pracy, która skupiała się na poszukiwaniach obłoków pyłowych w jednym z punktów libracyjnych Ziemi. Przeprowadzone badania potwierdzają, że zespół odkrył dwa pyłowe pseudosatelity, znane jako Księżyce Kordylewskiego.

W 1956 r. polski astronom, Kazimierz Kordylewski jako pierwszy zaobserwował pyłowe obłoki. Pięć lat później udało mu się nawet sfotografować dwa z nich w punkcie libracyjnym L5, około 400 tysięcy kilometrów od Ziemi.

Reklama

Struktury te są jednak bardzo słabo widoczne i ekstremalnie trudne do wykrycia, dlatego wielu naukowców wątpiło w ich istnienie. Węgierscy badacze postanowili raz na zawsze potwierdzić obecność Księżyców Kordylewskiego.

Gábor Horváth z Uniwersytetu Eötvös Loránd i jego zespół najpierw wymodelował obłoki Kordylewskiego, aby ustalić, jak te nieuchwytne struktury formują się i w jaki sposób można byłoby je namierzyć, gdyby szukano ich z wykorzystaniem filtrów polaryzacyjnych. Następnie skorzystano z prywatnego obserwatorium, należącego do Judit Slíz-Balogh, w którym zamontowano liniowe filtry polaryzacyjne i sfotografowano region w punkcie libracyjnym L5, w którym powinny znajdować się księżyce Kordylewskiego.

Na wykonanych zdjęciach zauważono światło spolaryzowane, odbite od pyłu, które rozciąga się poza pole widzenia obiektywu kamery. Po dogłębnych badaniach naukowcy potwierdzili, że udało się zaobserwować te same pyłowe obłoki, które kiedyś widział Kazimierz Kordylewski. Pseudosatelity, choć są bardzo blisko Ziemi, pozostawały nieuchwytne przez niemal 60 lat. Węgierscy naukowcy będą kontynuować badania, aby ustalić, czy księżyce Kordylewskiego mogą stanowić zagrożenie dla instrumentów naukowych i astronautów.