Reklama

​Dennis Tito - pierwszy kosmiczny turysta. O 20 lat wyprzedził Bezosa i Bransona

Zanim jeszcze na granicę kosmosu poleciał Richard Branson i Jeff Bezos, poza Ziemię udawali się tylko astronauci. Wyjątkiem był milioner Dennis Tito, który w 2001 r. jako pierwszy cywil udał się na Międzynarodową Stację Kosmiczną, stając się pierwszym kosmicznym turystą.

Dla 60-letniego wówczas Tito było to spełnienie marzeń, które kosztowało go 20 mln dol. Tito poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) za pomocą rakiety Sojuz i - w porównaniu do ostatnich osiągnięć Bransona i Bezosa - była to wyprawa obarczona dużym ryzykiem. Nie był to 11-minutowy lot, w którym doświadcza się kilku minut nieważkości, a prawdziwa wyprawa poza Ziemię.

Tito wspomina, że największe wrażenie zrobił na nim moment, gdy rakieta weszła na orbitę.

- Ołówki zaczęły unosić się w powietrzu, a ja mogłem zobaczyć czerń kosmosu i krzywiznę Ziemi. Byłem w euforii. To był najwspanialszy moment w moim życiu, osiągnięcie młodzieńczego celu - wiedziałem wtedy, że nic nigdy tego nie pobije - powiedział Tito.

W ciągu 20 lat od czasu, gdy Tito spędził wakacje w kosmosie, tylko garstka innych - bardzo bogatych - turystów poszła w jego ślady. Firmy takie jak Blue Origin i Virgin Galactic liczą szybką komercjalizację lotów suborbitalnych, a docelowo także - kosmicznych wakacji.

Tito ma nadzieję, że pewnego dnia wiele osób będzie mogło doświadczyć emocji związanych z podróżą w kosmos.

- Po prostu życzę im jak najlepiej. Mam nadzieję, że będą mieli tak wspaniałe doświadczenia, jakie ja miałem. Najlepsze doświadczenie w całym moim życiu - dodał Tito.

Reklama

Dziecięce marzenie

Kiedy w 2001 roku Tito wyruszył w swoją historyczną podróż, specjalizował się w finansach, ale swoją karierę zaczynał od aeronautyki i astronautyki. Tito od dziecka fascynował się kosmosem i uważa, że już wtedy torował sobie drogę do podróży w kosmos.

- Kiedy poleciałem w 2001 roku, to nie było tak, że pewnego dnia sobie powiedziałem: jestem bogaty, więc to zrobię. To był cel, który wyznaczyłem sobie w 1961 roku. To był rok, w którym Jurij Gagarin został pierwszym człowiekiem, który poleciał w kosmos. Jako młody człowiek byłem tym zafascynowany - wyjaśnił Tito.

NASA długo sprzeciwiała się pomysłowi wysyłania cywilów w kosmos, ale w 1991 roku, na krótko przed rozpadem ZSRR, Tito rozpoczął rozmowy ze Związkiem Radzieckim na temat przyłączenia się do misji kosmicznej jako obywatel płacący za bilet. Rozmowy te wznowił jeszcze w tej samej dekadzie.

- Pod koniec lat 90. Rosjanie naprawdę borykali się z finansowaniem tego programu kosmicznego, a ja doszedłem do wniosku, że może mógłbym pomóc - powiedział Tito.

28 kwietnia 2001 roku rosyjski statek kosmiczny Sojuz wystartował z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie z Tito na pokładzie, wraz z dwoma rosyjskimi kosmonautami. Tito spędził następny tydzień na pokładzie ISS.

- To było osiem dni euforii. Po prostu cieszyłem się patrząc w okno, filmując Ziemię, bulaje, stację. To było po prostu cudowne. Wszystko, czego oczekiwałem, było najlepsze, a nawet dziesięciokrotnie lepsze. To było najlepsze doświadczenie w całym moim życiu, te osiem dni - wyjawił Tito.

Po historycznym locie Tito w 2001 roku, siedem innych cywilów wyruszyło w kosmos - również wydając na ten cel miliony - za pośrednictwem agencji turystyki kosmicznej Space Adventures, która przewoziła podróżnych rosyjskim statkiem kosmicznym Sojuz na ISS. Od 2009 roku nie było żadnych kosmicznych turystów, co przedstawiciele Space Adventures tłumaczą faktem, że amerykański program promów kosmicznych został wycofany z użytku, pozostawiając rosyjskie statki Sojuz jako jedyną możliwość dotarcia do i z ISS.

Space Adventures pozostaje w partnerstwie z rosyjską agencją kosmiczną, planując misję Sojuza do ISS w 2023 roku, która obejmuje możliwość przeprowadzenia spaceru kosmicznego przez cywila.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje