Reklama

Słynna galaktyka jednak nie wygląda jak litera "X"?

Naukowcy odkryli, że słynna galaktyka w kształcie litery "X" w rzeczywistości tak nie wygląda.

Niedaleko od nas jest galaktyka, która ma kształt litery "X", a przynajmniej tak wynika z obserwacji radioteleskopów. Nowe dowody świadczą o tym, że obiekt wygląda jednak zupełnie inaczej i bardziej przypomina rozciągniętą kroplę.

Nowe zdjęcie galaktyki NGC 326 przedstawia nieznane wcześniej szczegóły dotyczące jej struktury i podważa obowiązującą od dawna teorię o zderzeniach supermasywnych czarnych dziur. Zdjęcie zostało wykonane dzięki holenderskiemu radioteleskopowi Low-Frequency Array (LOFAR).

Galaktyka NGC 326 naprawdę wydawała się mieć kształt litery "X". Za każdym razem, gdy astronomowie badali jej sygnatury radiowe - szczególne wzory fal radiowych emitowanych przez galaktyki - mogli namierzyć cztery wyraźne odnogi układające się we wzór przypominający literę "X". Zdaniem naukowców była to pozostałość po gigantycznej kolizji dwóch supermasywnych czarnych dziur. Nowe badania przedstawiają bardziej skomplikowany obraz, którego nie da się wytłumaczyć samą kolizją czarnych dziur.

Naukowcy od dawna zastanawiali się, czy podczas kolizji dużych galaktyk, łączą się także supermasywne czarne dziury. Gdy dwa takie obiekty zderzą się ze sobą, supermasywne czarne dziury zaczynają coraz intensywniej wirować wokół siebie - proces łączenia może trwać tak długo, że do tej pory nie byliśmy w stanie zobaczyć go przy pomocy narzędzi, którymi dysponujemy.

Astronomowie byli przekonani, że galaktyka NGC 326 jest dowodem na to, że do kolizji supermasywnych czarnych dziur faktycznie zaszło. To właśnie stąd miał pochodzić równomierny sygnał radiowy w dwóch kierunkach, przypominający odnogi litery "X". Ta teoria ma jeden słaby punkt - między płatami dżetów pochodzących z czarnej dziury nie mogłoby być żadnych przestrzeni, musiałyby być one ciągłe. Tutaj jednak jest inaczej.

Zdjęcie wykonane przez LOFAR pokazuje, że w NGC 326 przestrzenie w dżetach występują i są wypełnione naładowanymi cząstkami. To sprawia, że galaktyka bardziej przypomina kroplę niż literę "X".

Uczeni nie wykluczają, że w NGC 326  doszło do połączenia supermasywnych czarnych dziur, chociaż najnowsze zdjęcie wydaje się temu przeczyć.

INTERIA.PL

Reklama