Reklama

Na Słońcu dzieje się coś dziwnego. Przewidział to dawno amerykański naukowiec

​Naukowcy odkryli dziwne zachowanie Słońca, które może być spowodowane przez lokalne "ogniska" na powierzchni gwiazdy.

Temperatura zewnętrznej atmosfery Słońca - korony - zastanawia naukowców od dziesięcioleci. Rozciągająca się na miliony kilometrów w przestrzeń kosmiczną, jest niewyobrażalnie gorąca - ma temperaturę ponad miliona stopni Celsjusza. Powierzchnia Słońca ma natomiast "przyjemne" 5500oC. Różnica ta przeczy logice: w większości przypadków materiał znajdujący się bliżej źródła ciepła jest gorętszy niż coś bardziej odległego. Naukowcy od dawna wiedzieli, że w grę musi wchodzić jakiś tajemniczy mechanizm. 

Nowe badania wykazały, że ciepło uwalniane przez niedawno odkryte miniogniska rozbłysków słonecznych może być wystarczające do podtrzymania ogromnego ogrzewania koronalnego.

W badaniach wykorzystano symulacje komputerowe do modelowania emisji energii ze Słońca, mając nadzieję na wygenerowanie rozbłysków podobnych do tych mierzonych w rzeczywistości. Naukowcy następnie przyjrzeli się dokładniej zaburzeniom magnetycznym wokół siedmiu najjaśniejszych symulowanych ognisk, które były mniej więcej tej samej wielkości, co najjaśniejsze zdarzenia wykryte przez sondę Solar Orbiter. 

Śledzenie tych linii magnetycznych ujawniło, że na Słońcu ma miejsce proces zwany rekoneksją. Naukowcy wysunęli hipotezę, że rekoneksje magnetyczne wywołują duże rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Widoczne zakłócenia na powierzchni Słońca występują, gdy dwie linie pola magnetycznego o przeciwnych kierunkach przerywają się i łączą ponownie, uwalniając w tym procesie ogromną ilość energii. 

- Nasz model pokazuje, że energia uwolniona z ognisk poprzez rekoneksję składową może być wystarczająca do utrzymania temperatury korony słonecznej przewidywanej na podstawie obserwacji - powiedział Yajie Chen, doktorant z Peking University w Chinach i główny autor badań.

Reklama

Ogniska o średnicy ok. 400-4000 km mogą wydawać się duże z ludzkiego punktu widzenia. Są one jednak maleńkie w porównaniu z bardziej znanymi, ale rzadszymi rozbłyskami słonecznymi, które powodują burze magnetyczne na Ziemi. Tym, co w ogniskach jest niezwykłe, to ich obfitość. Na pierwszych zdjęciach z Solar Orbiter, opublikowanych w lipcu 2020 roku, naukowcy mogli zaobserwować te ogniska na całym dysku słonecznym, każde migoczące przez dziesięć sekund do kilku minut przed zanikiem.

Pomysł, że miniaturowe rozbłyski słoneczne mogą być odpowiedzialne za tajemnicze koronalne ogrzewanie, został po raz pierwszy wysunięty w latach 80. ubiegłego wieku przez amerykańskiego fizyka Eugene'a Parkera, imiennika sondy NASA Parker Solar Probe. Nowe badania sugerują, że Parker mógł mieć rację. 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje