Reklama

Jedna z tajemnic czarnych dziur rozwiązana

Dzięki obserwacjom przeprowadzonym przez kosmiczne teleskopy Swift i NuSTAR naukowcy dostrzegli silny rozbłysk promieniowania rentgenowskiego pochodzący z jednej z supermasywnych czarnych dziur. Obiekt oznaczony jako Mrk 335 jest oddalony od nas o 324 mln lat świetlnych.

Powszechnie wiadomo, że czarne dziury same z siebie nie emitują żadnego promieniowania. Ale obiekty te często są otoczone przez dysk gorącego, świecącego gazu. Grawitacja czarnej dziury sprawia, że gaz spada na nią po spirali, emitując przy tym promieniowanie w różnych zakresach długości fal. W okolicy czarnej dziury występuje ponadto rejon zwany koroną, w którym można odnotować występowanie cząstek generujących promieniowanie rentgenowskie.

Korona czarnej dziury może występować pod dwiema postaciami: jako zwarte źródło światła albo bardziej szeroko, przyjmując kształt obłoku. Najnowsze odkrycia sugerują, że korona może zmieniać postać pod wpływem grawitacji czarnej dziury.

W 2007 r. odnotowano 30-krotne pojaśnienie galaktyki Markarian 335 (Mrk 335) i przez pewien czas obiekt ten należał do najjaśniejszych na niebie pod kątem emisji fal rentgenowskich. Od tamtego momentu obserwowano kolejne rozbłyski, choć już nie tak intensywne. Aż do ubiegłego roku.

Obserwacje przeprowadzone przez teleskopy Swift i NuSTAR pozwoliły astronomom zobaczyć zmiany w koronie wokół czarnej dziury. W koronie stopniowo gromadzi się materia, z której następnie są wystrzeliwane dżety. Analizy wykazały, że korona Mrk 335 porusza się z prędkością wynoszącą ok. 20 proc. prędkości światła.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: badania kosmosu | czarna dziura