Reklama

Ekspert dla Interii o polskim leku na COVID-19: "Nie jest to żadna nowość"

Taki kolor ma osocze krwi /123RF/PICSEL

Polskie media obiegła szokująca wiadomość, że lubelska spółka biotechnologiczna Biomed Lublin ma skuteczny lek na COVID-19. Preparat powstały z osocza ozdrowieńców zawiera immunoglobuliny, które mają skutecznie zwalczać wirusa SARS-CoV-2. W związku z tym ruszyła już nawet produkcja "polskiego leku na COVID-19". Niestety, to nie czas na świętowanie - do gotowego preparatu droga jeszcze daleka. "To żaden przełom" - mówi ekspert w rozmowie z Interią.

- Jako pierwsi na świecie mamy lek na COVID-19. Lek, który działa i zabija koronawirusa Sars-CoV-2. To wydarzenie przełomowe w skali świata - ogłosił w środę 23 września senator Grzegorz Czelej podczas konferencji prasowej.

Zasada leku na COVID-19 pozyskanego z krwi ozdrowieńców opiera się na wykorzystaniu przeciwciał - tzw. immunoglobulin G (IgG) - do zwalczania wirusa podczas infekcji. Mechanizm ten nie jest żadnym przełomowym odkryciem, bo tego typu terapie stosuje się od dawna - z mniejszym lub większym skutkiem. Metoda ta okazała się skuteczna w leczeniu grypy i odry - teraz liczne zespoły badawcze sprawdzają jej efektywność w zwalczaniu infekcji SARS-CoV-2.

- Nie jest to żadna nowość. Terapię z użyciem osocza, osób które przechorowały jakąś chorobę prowadzi się od dziesięcioleci - powiedział w rozmowie z Interią dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Terapia z użyciem osocza ozdrowieńców została już dopuszczona do pilnego użycia przez FDA i jest stosowana w Stanach Zjednoczonych w krytycznych przypadkach. Nie ma co prawda jednoznacznych dowodów potwierdzających, że przeciwciała obecne w osoczu ozdrowieńców skutecznie zwalczają aktywną infekcję, ale z całą pewnością nie szkodzą.

Czym jest terapia osoczem?

Reklama

Kiedy ludzie chorują na dowolną chorobę - choćby COVID-19 - ich układ odpornościowy tworzy przeciwciała do zwalczania patogenu (wirusa lub bakterii). Te przeciwciała to białka, które są obecne w osoczu krwi, czyli płynnym składniku krwi, w którym to zawieszone są elementy komórkowe (wszelkie erytrocyty, leukocyty, płytki krwi, itd.). Osocze stanowi ok. 55 proc. objętości krwi i uzyskuje się je poprzez wirowanie krwi zabezpieczonej przed krzepnięciem. W przypadku krzepnięcia osocza, powstaje skrzep, a pozostały płyn jest nazywany surowicą.

Osocze krwi w 90 proc. składa się z wody, pozostałe 7 proc. stanowią białka (m.in. albuminy, globuliny alfa 1, alfa 2, beta, gamma), a 3 proc. to związki organiczne i nieorganiczne (m.in. HDL, LDL kwasy tłuszczowe, hormony, glukoza, witaminy, dwutlenek węgla).

Naukowcy są w stanie pobrać osocze krwi od osoby, która przeszła infekcję SARS-CoV-2 i wyizolować z niego wspomniane przeciwciała. Te z kolei można wstrzyknąć osobie chorej na COVID-19, aby pomóc w zwalczaniu koronawirusa. To znacznie przyspiesza leczenie, bo na swój sposób wspomaga układ odpornościowy pacjenta w zwalczaniu patogenu, zwłaszcza w newralgicznym momencie, dopóki organizm nie wytworzy własnych przeciwciał.

Czy ta terapia działa w leczeniu COVID-19?

Terapia osoczem krwi należy do grupy potencjalnych leków przeciwko infekcji SARS-CoV-2, które przechodzą testy kliniczne. Amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (National Institutes of Health - NIH) dopiero co ogłosiły konieczność przedłużenia testów klinicznych osocza ozdrowieńców w leczeniu COVID-19.

Wstępne badania obserwacyjne wskazały, że zastosowanie osocza osób, które przeszły COVID-19 do zwalczania aktywnych infekcji, może poprawiać wyniki u ciężko chorych i hospitalizowanych pacjentów. Potrzebne są jednak dalsze, randomizowane badania kliniczne, które pozwolą uzyskać wystarczające dane na temat tego, czy taka forma terapii jest skuteczna w zwalczaniu nowego koronawirusa.


- Dowody dotyczące zastosowania osocza ozdrowieńców jako metody leczenia ciężkich przypadków COVID-19 są obiecujące, ale niekompletne. Musimy przeprowadzić rygorystyczne, randomizowane badania kliniczne, aby określić, w jaki sposób ta terapia może poprawić wyniki. Podczas gdy świat czeka na skuteczną szczepionkę, ważne jest, abyśmy jednocześnie poszerzali możliwości dostępnych metod leczenia dla osób obecnie cierpiących z powodu najgorszych skutków tej choroby - powiedział dr n. med. Francis S. Collins, dyrektor NIH.

Badania przeprowadzone przez Mayo Clinic na 35 000 pacjentów wykazały, że osoby, które otrzymały osocze ozdrowieńców w ciągu trzech dni od diagnozy COVID-19, lepiej zwalczali infekcję. Śmiertelność w tej grupie wynosiła 8,7 proc., podczas gdy śmiertelność w grupie osób, które otrzymały osocze później niż czwartego dnia była znacznie wyższa - 11,9 proc. Jednak to badanie nie objęło grupy kontrolnej, więc nie może być traktowane jako dowód naukowy.

Warto to raz jeszcze podkreślić: terapia osoczem ozdrowieńców może być skuteczna, ale potrzebne są dalsze badania.

Co jest innowacyjnego w polskim leku?

Jak zatem można odnieść się do rewelacji Biomed Lublin, że oto mamy pierwszy "polski lek na COVID-19"? Tylko sceptycznie. Warto przypomnieć, że preparat dopiero trafił do badań klinicznych, więc zanim pojawi się w klinikach i szpitalach minie jeszcze sporo czasu. Nie każdy potencjalny lek nim zostaje. Procent leków, które zostają odrzucone na jakimś etapie badań klinicznych wynosi ponad 90 proc.

- Nie jest to też polski pomysł. Pierwsze badania nad osoczem ozdrowieńców w leczeniu COVID-19 prowadzili Amerykanie, zanim Biomed Lublin zabrał się do pracy. Tylko Amerykanie mają remdesiwir, a nas na niego nie stać - powiedział nam dr Tomasz Dzieciątkowski.

Trzeba także pamiętać, że terapia z użyciem osocza ozdrowieńców nie będzie dostępna dla każdego. Leku nie ma sensu podawać wszystkim, u których zostanie wykryty SARS-CoV-2, bo w łagodnych lub bezobjawowych przypadkach organizm sam sobie poradzi ze zwalczeniem patogenu.

- Terapia tego typu nie będzie dostępna dla każdej osoby chorej na COVID-19, a tylko dla pacjentów w najcięższych przypadkach. Podsumowując: bardzo dobrze, że mamy te immunoglobuliny, ale nie należy przesadzać, bo nie jest to żaden przełom - podsumował dr Dzieciątkowski.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Covid-19 | pandemia | SARS-CoV-2 | osocze | ozdrowieńcy