Reklama

Po co nam sny?

Czy sny są nam do czegoś potrzebne? /123RF/PICSEL

Ludzkość od wieków stara się zapamiętywać, kolekcjonować i interpretować sny. Ale co tak naprawdę sny są w stanie powiedzieć o nas samych? Czy stanowią one bramę do naszego wnętrza, do duszy?

Średnio sześć lat naszego życia spędzamy śniąc. Każdy z nas ma sny, nawet niewidomi. Jednakże podczas pięciu minut budzenia zapominamy 50 proc. swoich snów, a już po dziesięciu minutach od wstania z łóżka nie pamiętamy ich aż 90 proc. Ale skąd sny się pojawiają? Czy kiedyś będziemy w stanie całkowicie rozwikłać ich zagadkę?

Tajemnice snów

Kolejny dzień pracy na wysokości dobiegał końca. 36-letni mężczyzna z plemienia Hopi o europejsko brzmiącym imieniu Lars szykował się do snu. Był na tyle związany ze swoją społecznością, że II wojna światowa działa się gdzieś obok. A przecież każdego dnia ginęli ludzie, doniesienia wojenne wylewały się strumieniami z radia. Kiedy Lars zasnął, wojna, która go nie dotyczyła, wciągnęła go w sam środek akcji.

Reklama

Lars śnił o jakimś europejskim mieście, którego nigdy nie będzie dane mu odwiedzić. Przypuszczał, że to Paryż. Kiedy przechadzał się jego ulicami, nagle spostrzegł, że miejsce to zostało zbombardowane. Taka była jego wizja Paryża. Ale w miarę rozwoju snu, Lars z przerażeniem stwierdził, że miasto jest położone w dolinie niedaleko miejsca, w którym mieszka. W końcu mężczyzna się obudził, a jakiś czas później wojna się skończyła.

Lars od dawna już nie żyje, ale dobrze wiemy, o czym śnił tamtej nocy. W rzeczywistości możemy zajrzeć do setek snów z całego świata, dzięki archiwum, które zawiera nocne doświadczenia Indian Hopi i innych plemion. Dzisiaj powstają kolejne kolekcje snów, istnieją nawet aplikacje mobilne, które pomagają je stworzyć. 

Ale co tak naprawdę przeżywane sny mówią nam o nas samych?

Nasze zainteresowanie snami jest chyba tak stare jak nasza zdolność do formowanie słów. Ale pierwszy poważny wysiłek dotyczący archiwizacji snów wykonano po II wojnie światowej. W dużej mierze zapomniany projekt był pomysłem amerykańskiego psychologa Berta Kaplana. Można przeczytać o nim w książce "Database of Dreams: The Lost Quest to Catalog Humanity" autorstwa Rebekki Lemov.

Przez lata antropolodzy przeprowadzili wywiady z ludźmi z różnych kultur plemiennych na całym świecie. Zapisy tych rozmów zostały zdeponowane w specjalnym archiwum, przechowywanym w różnych miejscach, na różnych nośnikach. Początkowo dane magazynowano na miniaturowych kartkach, ale wraz z rozwojem technologii postanowiono przejść na cyfrowe bazy danych. Przez osiem lat Lemov podróżowała z biblioteki do biblioteki w celu konsultacji zapisanych snów.

Archiwum Snów

W Archiwum Snów możemy przeczytać niesamowite opisy. Jeden dotyczy halucynacji libańskiej kobiety, cierpiącej z powodu tyfusu, która wyobrażała sobie piękną śliwkę, którą jej ojciec wziął od niej w zamian za tureckie złote monety. Zostały one później zajęte bez jej zgody jako zapłata lekarzowi. "Kiedy obudziłam się i nie mogłam znaleźć moich złotych monet, zaczęłam krzyczeć" - raportowała kobieta.

"Wszyscy czasami mamy 'dziwne' sny, które są czytelne tylko dla nas. Ale często pojawiają się w nich zagadkowe szczegóły, których nie potrafimy rozszyfrować. Sny nie podróżują doskonale, są nieuchwytne. Nie sądzę, że kiedykolwiek technologia pozwoli nam się z tym oswoić - powiedziała Lemov.

Są jednak ludzie, którzy są przekonani, że nowe technologie mogą pomóc rozwikłać znaczenie snów. Aplikacje takie jak Dreamboard i Shadow oferują możliwość nagrywania opisów swoich snów. Z kolei twórcy tych aplikacji szukają wzorów w celu poszerzenia naszej ogólnej wiedzy na temat tego, czym są sny i czego możemy się z nich nauczyć. Nie jest to jednak łatwe. 

Chyba jednak każda korelacja jest w tym momencie interesująca. Oczywiste jest, dlaczego naukowcy z całego świata starają się ją zgłębić. Aplikacja Shadow zbiera słowa kluczowe z opisów snów użytkowników. Dzięki temu można mniej więcej dowiedzieć się, ilu ludzi w Japonii śni o Godzilli, a ilu Amerykanów marzy o starciu z Darthem Vaderem.

Czy śnimy w zwolnionym tempie?

Monitorując sny i starając się odgadnąć ich znaczenie, nie można przejść obojętnie obok jeszcze jednego ważnego zjawiska - poczucia czasu upływającego w snach. Według naukowców w snach czas płynie "wolniej" niż w rzeczywistości. Na własnej skórze doświadczył tego zapewne każdy z nas, wyłączając budzik i mamrocząc pod nosem "jeszcze tylko 15 minut", a potem zasypiając na godzinę lub dwie.

Tajemnicę upływu czasu w snach można rozwikłać dzięki zjawisku świadomych snów (ang. Lucid Dream, LD). Świadome sny to sny, w których śniący zdaje sobie sprawę, że śni. Dzięki temu dostęp do wspomnień z jawy oraz wpływ na treści świadomych snów mogą być kontrolowane na różne sposoby. Świadome sny towarzyszą ludzkości już od ponad 100 lat. 

Jednym z pierwszych badaczy świadomych snów był XIX-wieczny arystokrata, markiz Leon d’Hervey de Saint-Denys, który zaczął trenować projektowanie marzeń sennych w wieku 13 lat. Następnych kilka dekad spędził na testowaniu granic umysłu śpiącego.

Odbywał on senne eskapady, m.in. na szczyty wysokich budynków, gdyż Francuz chciał się przekonać, czy będzie w stanie "zobaczyć" własną śmierć. Niestety, niezależnie od wyboru różnych scen, sen tak prowadził narrację, że nie przedstawiał makabrycznego końca. Wywnioskował on zatem, że sny są zlepkiem naszych najlepszych wspomnień - dlatego właśnie nie jesteśmy w stanie śnić o własnej śmierci.

Prace naukowców, takich jak Saint-Denys czy Mary Arnold-Forster, która opublikowała poradnik do świadomego śnienia w 1920 r., były początkowo ignorowane. Po co zagłębiać się w naturę snów? 

W kolejnych dziesięcioleciach badania snów nabrały jednak na znaczeniu. W ostatnich latach neuronaukowcy przeprowadzili szereg ekscentrycznych eksperymentów. 

Jennifer Windt z Uniwersytetu Jana Gutenberga w Moguncji postanowiła odpowiedzieć na pytanie, czy osoby przeżywające LD mogą same się łaskotać podczas śnienia. Pomysł może wydawać się nietypowy, ale pomógł ocenić poziom samoświadomości w snach. W realnym świecie nie można samemu się łaskotać, gdyż nasz mózg dokładnie wie, co robimy i tłumi odczucia, które wywołują chichoty. Co ciekawe, identycznie jest podczas świadomych snów. To potwierdza, że mózg podczas LD zachowuje wysoki poziom świadomości, zarówno swoich działań, jak i doznań cielesnych.

Znacznie trudniejsza jest analiza upływu czasu w snach. Daniel Erlacher z Uniwersytetu w Bernie wpadł jednak na pomysł przeprowadzenia eksperymentu weryfikującego to zjawisko. Wszystko zaczęło się, kiedy badał sposób, w jaki mózg wyobraża sobie poszczególne działania. Kiedy śnimy o bieganiu, w mózgu aktywują się te same regiony, co podczas prawdziwego biegu. Po zaproszeniu do własnego laboratorium kilku wykwalifikowanych świadomych marzycieli, Erlacher poprosił ich o wykonywanie różnego rodzaju zadań podczas snu: przejście 10 kroków, policzenie do 30 lub wykonanie skomplikowanych ćwiczeń gimnastycznych. 

Podczas wykonywania przez nich zadań, badał on kilka aspektów śniącego mózgu. Mimo iż ich ciała były unieruchomione, ruchy gałek ocznych wydawały się tłumaczyć podejmowane akcje. W ten sposób badani mogli zasygnalizować początek i koniec podejmowanych zadań. Erlacher badał aktywność ich mózgu i ruchy mięśni, by mieć pewność, że nie udają, że śnią.

Wyniki eksperymentu okazały się zaskakujące. Wykonanie prostych czynności podczas snu zajmowało aż do 50 proc. dłużej niż w prawdziwym życiu. To sugeruje, że podejmowane działania były wykonywane w zwolnionym tempie, choć tak naprawdę śniący nie zdawali sobie z tego sprawy. Erlacher zasugerował, że jest to konsekwencja obniżonej aktywności mózgu - przetwarzanie informacji przez śpiący organ trwa dłużej.

Być może to wyjaśnia, dlaczego postrzegana przez nas krótka drzemka w rzeczywistości trwa tak długo. Ma to także swoje plusy. Profesjonalni sportowcy mogą wykorzystywać świadome śnienie podczas sesji treningowych. Sny zasadniczo służą do konsolidacji i porządkowania wspomnień. Mogą zatem zostać wykorzystane jako sposób poprawy własnych umiejętności przez sportowców choćby podczas okresu rehabilitacji po ciężkiej kontuzji. Oczywiście istnieją liczne ograniczenia - śniąc nie można choćby poprawić wytrzymałości, ale można przyspieszyć i wzmocnić pewne reakcje. Wielu sportowców już korzysta z technik LD, a jest to dopiero początek.

Kod snów

Postępy w deszyfracji snów w ostatnich latach nasuwają pytanie, czy kiedyś będziemy w stanie w pełni zrozumieć drzemiący w nich potencjał. Czy dzięki analizom i archiwizacji snów możliwe jest pełniejsze poznanie naszej własnej osobowości? Zwolennikiem takiej teorii jest neuropsycholog Patrick McNamara z Boston University School of Medicine. Uważa on, że kluczowe jest odnajdywanie wzorców w snach, takich jak to, jakie postacie i przedmioty budzą skojarzenia. Ma to pozwolić na stworzenie "kodu snów".

"Jeżeli uda nam się zebrać wystarczającą liczbę poszczególnych elementów kodu snu, możemy być w stanie zrozumieć ich znaczenie" - powiedział McNamara.

Stworzenie takiego uniwersalnego kodu może być przełomowe w kontekście badań snów. Do tego jest jeszcze daleka droga. Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że sny wszystkich ludzi - niezależnie od doświadczenia życiowego czy miejsca urodzenia - są ze sobą powiązane. Mimo iż mogą się różnić szczegółami, to da się wychwycić w nich schematy pozwalające na ich unifikację. Dzięki temu w niedalekiej przyszłości może wyłonić się zupełnie nowa dziedzina wiedzy ze specjalistami od interpretacji snów.

Największy problem z analizą snów dotyczy obecnie tego, że naukowcy muszą polegać na opisach podawanych im przez pacjentów. Te mogą być mniej lub bardziej dokładne, nacechowane własnymi przemyśleniami. Wiele osób nie potrafi otwarcie rozmawiać o swoich najbardziej intymnych lub niepokojących snach. Idealnie byłoby, gdyby możliwe było "wyczytanie" snów bezpośrednio z mózgu człowieka. 

Zespół naukowców z Uniwersytetu Tokijskiego poczynił spore postępy w tej dziedzinie. Japończycy stworzyli algorytm, który pozwala na połączenie pewnych wzorców aktywności mózgu z konkretnymi obrazami. System ten, szczegółowo opisany w jednym z numerów "Science", może poprawnie "zgadywać", o czym ludzie śnią na podstawie monitorowania ich aktywności mózgowej.

Śnienie wciąż jest uznawane za jedną z najbardziej tajemniczych właściwości naszych mózgów. A przecież miliardy ludzi doświadczają snów każdej nocy. To właśnie dlatego ich deszyfracja może być odpowiedzią, której potrzebuje ludzkość.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: sny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje