Wariografy w policji

W Laboratorium Kryminalistycznym łódzkiej policji powstała pracownia badań wariograficznych - pisze "Express Ilustrowany". Pierwsze testy na prawdomówność zostaną przeprowadzone już za kilka dni. Poddanych im zostanie pięć osób zamieszanych w zabójstwa. - Początkowo do badań będziemy wykorzystywać sprzęt użyczony przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne. Później otrzymamy na własność nowy aparat - mówi podinsp. Zbigniew Rudnicki, naczelnik Laboratorium Kryminalistycznego.

Oprócz Łodzi, policyjne pracownie wariograficzne działają jeszcze tylko w Warszawie, Katowicach i Białymstoku. Uprawnienia do prowadzenia tego typu badań ma zaledwie sześć osób. Wśród nich jest łódzka policjantka Violetta Szlosarek, z wykształcenia psycholog. Zanim jednak otrzymała uprawnienia, musiała zaliczyć egzamin z psychologii, test na inteligencję i badania na prawdomówność. - Wariograf jest urządzeniem elektronicznym wielkości zeszytu A- 4. Pracuje podłączony do laptopa, na ekranie którego w formie wykresu przedstawiane są zmiany funkcji fizjologicznych badanego - wyjaśnia Violetta Szlosarek. Każdy, kto ma być poddany badaniu na wariografie, musi na to wyrazić pisemną zgodę. Do piersi i palca badanego podłącza się czujniki i urządzenie zaczyna wychwytywać nawet najmniejsze zmiany tętna, ciśnienia krwi czy oddechu. Podczas badania mogą być pokazywane zdjęcia osób i przedmiotów związanych z prowadzonym przez policjantów śledztwem. Może być również stosowany tzw. test niemych pytań. Osoba poddawana takiemu badaniu nie udziela odpowiedzi, lecz wariograf rejestruje jej emocje.

Dowiedz się więcej na temat: policja | wariografy | laboratorium

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje