Reklama

Mobilne biuro na USB - mOffice.ux.pl

Bycie mobilnym nabiera zupełnie nowego znaczenia. Testujemy przenośne biuro mOffice.ux.pl, które ma być swoistego rodzaju alternatywą dla laptopów.

Coraz więcej Polaków marzy o własnym notebooku. Część ludzi dlatego, że mobilny komputer jest im potrzebny do pracy, część ze względu na modę. Druga grupa raczej nie zainteresuje się opisywanym tutaj produktem - dla pierwszej natomiast może to być nie lada ciekawostka.

Otóż spróbujmy sobie wyobrazić mobilny tryb pracy bez notebooka. Czy jest to możliwe? Jak się okazuje - "Polak potrafi".

Gliwicka firma Ux Systems, która znana jest przede wszystkim z lokalizacji pakietu biurowego OpenOffice, przygotowała niecodzienny produkt - elektroniczne biuro mieszczące się w dłoni, czyli mOffice.ux.pl, pierwsze tego typu rozwiązanie na naszym rodzimym rynku.

Reklama

Produkt gliwickiej firmy to nic innego jak pendrive na którym znajdziemy dziesięć aplikacji. Wystarczy włożyć mOffice do portu USB i voila! Możemy od razu korzystać z zmieszczonych na nim danych. Takie rozwiązanie ma nam zapewnić dostęp do najważniejszych programów niezależnie od miejsca, w którym właśnie się znajdujemy. Zawsze będziemy mieli przy sobie potrzebne aplikacje oraz nośnik, na którym można je zapisać. Oczywiście pod warunkiem, że komputer w kafejce lub hotelu ma udostępniony do użytku osób trzecich port USB.

Zanim jednak przejdę do dalszego testu, muszę napisać, że mOffice sprawdzam dokładnie w takich warunkach, w jakich powinno się go używać - nie na swoim komputerze. Dzięki "uprzejmości" pewnemu z polskich operatorów oraz jego usłudze internetowej (bez nazw, ale łatwo się domyślić o kim mowa - przyp. autora), musiałem skorzystać z innego niż mój własny komputer, udając się do kafejki internetowej. Nie mogłem wymarzyć sobie lepszej sytuacji, aby po raz pierwszy sprawdzić mOffice.

"Włóż i już"

Takim hasłem reklamuje się Ux Systems. Jakkolwiekby to nie brzmiało - jest to prawda. Wystarczy włożyć pendrive do portu, urządzenie zostanie potraktowane jako dysk wymienny, a my spokojnie możemy uruchomić mOffice. Użytkownik ma do wyboru następujące programy w wersji OpenOffice.ux.pl:



- edytor tekstu - Writer,

- arkusz kalkulacyjny - Calc,

- baza danych - Base,

- program graficzny - Draw,

- aplikacja do tworzenia prezentacji - Impress,

- edytor równań matematycznych - Math.

Do tego dochodzi jeszcze Firefox (chyba nie trzeba tłumaczyć - przeglądarka), Thunderbird (program do obsługi poczty), Sunbird (organizer) oraz Miranda IM (komunikator). Opis programów OpenOffice.ux.pl znajdziecie w naszym teście. Przejdźmy natomiast do dalszego omawiania mOffice.

Główne menu programu składa się z dwóch części. Po lewej stronie zobaczymy wszystkie dostępne aplikacje, a po prawej założone przez twórców foldery (Dokumenty, Muzyka, Obrazy, Filmy). Osobną ikoną jest Kopia. Nie zabrakło także ikon: Opcje, Pomoc i Szukaj. Teraz wystarczy wybrać potrzebną nam aplikację i po zatwierdzeniu umowy licencyjnej możemy się nią swobodnie posługiwać.

Ponieważ programy są zgromadzone na pendrivie mOffice, wiele zależy od samego portu USB (1.1 czy 2.0), a także o procesora i ilości RAM - w końcu to nie dysk twardy, a jak dobrze wiemy, programy pokroju Writer potrafią czasami funkcjonować z poślizgiem.

Poza koniecznością doczytywania danych z USB, wszystko działa bez zarzutu. W każdej chwili możemy otworzyć dane zgromadzone na pendrivie lub innym nośniku. Podobnie wygląda ich zapisywanie. To w sumie oczywiste, ale wspomnieć o tym trzeba. Na mającym 1 GB nośniku znalazłem około 560 MB wolnego miejsca.

Ponieważ mOffice mamy używać gdzie się tylko da, gliwicka firma przygotowała opcję zrobienia kopii zapasowej. Użytkownik może na nośniku zapisać wszystkie dane, ustawienia programów lub konkretne aplikacje. Samemu zadecydujemy o stopniu kompresji. Oczywiście w razie zniszczenia nośnika z mOffice niewiele to da, ale kopia zapasowa zawsze może się przydać.

Istnieje także możliwość pełnego importu ustawień programów z komputera PC. Wydaje się to bardzo rozsądne, jeśli np. wybieramy się w podróż i chcemy skopiować ustawienia Firefoksa lub OpenOffice. Przy imporcie ustawień Thunderbirda przenoszone są również wiadomości e-mail.

W tym pomyśle jest metoda

Test mOffice kończę pisać dzień później, już na redakcyjnym komputerze. Mobilne biuro zostało podpięte do portu USB, a wszystkie zapisane na nim wczoraj dane są nienaruszone. Cały ten - naprawdę zadziwiający - zbieg okoliczności pokazał, że mOffice rzeczywiście może prawidłowo spełnić swoją rolę. Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której wysiadamy z autokaru na dworcu, znajdujemy kafejkę, podpinamy mOffice i bez konieczności zabawy z ustawieniami (oczywiście nie zawsze musi to być takie proste, szczególnie w przypadku poczty elektronicznej) zaczynamy korzystać z internetu. Tyle teorii.

Minimalne wymagania mówią o komputerze z 128 MB RAM (plus Windows 2000, XP lub Vista). Pamięć operacyjna rzeczywiście przyda się, jeśli chcemy włączyć więcej aplikacji jednocześnie - wtedy pozostaje nam liczyć na konfigurację komputera, przy którym siedzimy. Jeśli będzie zbyt wolny - łatwo domyślić się, co nas czeka.

Cena mOffice.ux.pl z 1-gigabajtowym pendrive wynosi około 279 zł. Płacimy za oprogramowanie, nośnik oraz smycz z brelokiem. Co w razie uszkodzenia nośnika? Urządzenie pendrive jest objęte gwarancją, a za pośrednictwem działu wsparcia technicznego można pobrać oprogramowanie mOffice w wersji do samodzielnej instalacji.

W każdym wyjściu Produktowi Ux Systems nie można odmówić inwencji. Nadal wiele osób korzysta z kafejek oraz sprawdza pocztę u znajomych - jest to jakiś sposób, aby ułatwić sobie życie. Przynajmniej częściowo.

Łukasz Kujawa

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: komputer | pendrive | biuro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje