Reklama

Czy potrzebujemy jeszcze programów antywirusowych?

Instalować czy nie instalować antywirusa? Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista. Warto inwestować w roczną subskrypcję i płacić za aktualizację bazy wirusów, czy może lepiej zrezygnować z takiej usługi?


Dyskusja na temat zasadności stosowania antywirusów trwa już od dłuższego czasu. Niektórzy uważają, że antywirusy to przeżytek, a ich skuteczność wykrywania szkodliwych robaków nie przekracza 50 procent.

Reklama

Baza wirusów została zaktualizowana

Wiele osób postrzega oprogramowanie antywirusowe jedynie poprzez pryzmat bazy sygnatur, które pozwalają rozpoznać wirusy i inne złośliwe programy rozpowszechniane w sieci. Sygnatury są na bieżąco aktualizowane przez producenta. Niestety, problem polega na tym, iż wirusy mnożą się tak szybko, że producenci zaczynają nie nadążać z aktualizacjami. Przeciwnicy instalowania na komputerze antywirusów często posługują się argumentem - skoro aplikacja nie jest całkowicie zaktualizowana i tak przepuści część szkodliwego oprogramowania.

- To pewnego rodzaju nieporozumienie wynikające z braku wiedzy na temat funkcjonowania nowoczesnych aplikacji bezpieczeństwa. Zgadzam się, że antywirusy skanujące wyłącznie w oparciu o sygnatury to przeżytek. Jednak dzisiejsi producenci stosują zaawansowane technologie - heurystykę, a także usługi pozwalające na kontrolę zachowań - wyjaśnia Robert Dziemianko z firmy G DATA zajmującej się bezpieczeństwem w internecie.

Rozwaga zamiast oprogramowania?

Nie brakuje opinii, że oprogramowanie jest jedynie zbędnym balastem dla komputera, zaś wirusy można ominąć, rozważnie surfując po sieci. Na liście przykazań roztropnego internauty znajdują się m.in zakaz omijania stron o nieznanej treści i pobierania załączników pochodzących do nieznajomych. Należy także na bieżąco aktualizować aplikacje oraz korzystać z zaufanych źródeł podczas pobierania potrzebnych danych. Niewskazane jest też instalowanie oprogramowania Java. Tyle teoria, ale w praktyce niewielu użytkowników sieci postępuje zgodnie z powyższymi wytycznymi.

- Z podróżowaniem w sieci jest trochę jak z jazdą samochodem. Gdyby kierowcy przestrzegali przepisy drogowe, liczba wypadków byłaby mniejsza. Z kolei internauci postępujący ostrożnie i z rozwagą nie infekowaliby komputerów. Ale to tylko teoria - podsumowuje Robert Dziemianko.

Antywirusie, co dalej?

Po debiucie Windows XP, kiedy internet stał się standardowym dodatkiem do komputera, a ludzie nagminnie korzystali z jednej przeglądarki internetowej (Internet Explorer), problem wirusów komputerowych oraz szeroko rozumianego szkodliwego oprogramowania stał się bardzo poważny. System operacyjny był dziurawy, podobnie jak przeglądarka, a świadomość początkujących internautów w temacie zagrożeń wirusami była znikoma. Dzisiaj, kiedy systemy operacyjne są znacznie bardziej odporne na ataki, ludzie korzystają z różnych przeglądarek, systemów, a nawet urządzeń (smartfony i tablety), napisanie jednego wirusa, który wyrządzi szkodę nie jest już takie proste. Dlatego, rzeczywiście, dzisiaj nie można już mówić o programach antywirusowych w takim samym rozumieniu, jak na początku minionej dekady.

Chcemy poznać waszą opinię. Korzystacie jeszcze z programów antywirusowych, skanerów lub podobnych rozwiązań? Czy może wolicie postawić na zdrowy rozsądek i zasadę "ograniczonego zaufania" w sieci.




INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: antywirusy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje