Reklama

Załoga Apollo 11 spotkała UFO?

Czy Neil Armstrong i Edwin Aldrin, pierwsi ludzie którzy stanęli na powierzchni Księżyca, byli obserwowani przez obiekty UFO? Niektórzy twierdzą, że podczas misji Apollo 11 takie zdarzenie miało miejsce, lecz zostało przez NASA utajnione.

Wydawać by się mogło, że na temat historycznej misji Apollo 11 powiedziano już wszystko i nie kryje ona przed szeroką publicznością żadnych tajemnic. Tymczasem wśród amerykańskich badaczy zjawisko UFO wciąż żywa jest teoria, według której podczas pierwszej załogowej wyprawy na Księżyc doszło do kontaktu astronautów z tajemniczymi obiektami. Ich rzekome pojawienie się wiązane jest oczywiście z obecnością istot pozaziemskich, a fakt, iż oficjalne relacje w ogóle o tym wydarzeniu nie wspominają przypisywany jest działalności NASA, która miała całe zajście utajnić.

Reklama

Przecieki z NASA i od… radzieckich uczonych

Źródłem tej historii są prawdopodobnie rewelacje ujawnione w 1979 roku przez byłego pracownika NASA, Maurice’a Chatelaina. Swego czasu był on w agencji specjalistą ds. łączności i twierdził, że zaraz po wylądowaniu na Księżycu Neil Amstrong przekazał do centrum kontroli lotów informację o zaobserwowaniu w pobliżu jednego z pobliskich kraterów „światła” i „niezidentyfikowanych obiektów”. W tym momencie przekaz radiowy - transmitowany na żywo do milionów ludzi na całym świecie - miał zostać przerwany. W ten sposób NASA ukryła przed opinią publiczną fakt, iż na Księżycu doszło do kontaktu z obcą cywilizacją.

Przedstawiciele agencji wielokrotnie zaprzeczali, aby podobne zdarzenie miało miejsce i zapewniali, że przekaz z powierzchni Srebrnego Globu nie był cenzurowany, ale miłośnicy teorii spiskowych wiedzieli swoje. Historia o kontakcie załogi Apollo 11 z UFO zaczęła żyć własnym życiem i z czasem pojawiły się kolejne jej wersje. W 1988 roku niejaki Colman Von Keviczky, były wojskowy i badacz UFO z Nowego Jorku, ujawnił informacje, jakoby amerykańscy astronauci natknęli się na pozaziemskie statki już w drodze na Księżyc. Maszyny obcych miały towarzyszyć statkowi Apollo podczas całej misji, lecz na polecenie kontroli lotu załoga nie wspominała o tym w oficjalnych komunikatach przekazywanych na Ziemię.    

Podobne doniesienia dementował Neil Armstrong, który wiele razy podkreślał, że podczas wyprawy nie doszło do żadnych niezwykłych zjawisk. W podobnym tonie wypowiadał się również drugi uczestnik lądowania, Edwin Aldrin. Co prawda Aldrin kilka razy wspominał o obserwacjach „poruszających się obiektów”, ale nigdy nie twierdził, że były to twory istot pozaziemskich. Okazało się jednak, że znacznie lepiej od samych astronautów zorientowanym byli… badacze z ZSRR. Specjaliści ds. UFO ze wschodu wiele razy twierdzili, że ich „źródła” potwierdziły, iż Armstrong i Aldrin spotkali na Księżycu obce statki i poinformowali o tym kontrolę naziemną. Podobno Aldrin nagrał nawet UFO swoją kamerą, ale NASA skrzętnie ukryła wszelkie informacje na ten temat.   

Jak widać, historia o kontakcie Apollo 11 z kosmitami ma się całkiem dobrze i znajduje zwolenników nie tylko w USA. Jej wyznawcy zdają się jednak ignorować inną, równie popularną teorię spiskową, zgodnie z którą do lądowania na Księżycu w ogóle nie doszło. Misja Apollo 11 i cały program księżycowy były przecież wielką mistyfikacją, a moment lądowania na Srebrnym Globie to tylko starannie wyreżyserowana scenka, którą nagrano w hollywoodzkim studiu. No chyba, że to samo studio odwiedzili również kosmici…     

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: apollo 11 | UFO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje