Wydajność w wersji ultra. Wrażenia z użytkowania telefonu Samsung Galaxy S20 Ultra

Po kilku miesiącach, które minęły od debiutu modelu Galaxy S20 Ultra 5G, nikt nie ma już chyba wątpliwości, że to najpotężniejszy smartfon, jaki firma Samsung wprowadziła kiedykolwiek na rynek. Jego parametry po prostu nie mogą nie zrobić wrażenia – zwłaszcza na entuzjastach nowinek technologicznych, których, wydawałoby się, mało co jest dziś w stanie zaskoczyć.

Bez kompromisów

Aby nie pozostać gołosłownym, przytoczmy najważniejsze - i zarazem najbardziej imponujące - parametry urządzenia. Omawianie wszystkich mijałoby się zresztą z celem - telefon wprost "naładowany" jest technologiami, których w jednym, skromnym objętościowo artykule po prostu nie dałoby się wyczerpująco omówić. Samsung Galaxy S20 Ultra 5G został wyposażony w ekran AMOLED o rozdzielczości QHD+, gęstości pikseli wynoszącej 511 ppi, przekątnej 6,9 cala i częstotliwości odświeżania 120 Hz. Owszem, prawdą jest, że wyświetlacz zastosowany w najnowszym flagowcu firmy Samsung to niejedyna konstrukcja na rynku, która może się pochwalić tak wysoką częstotliwością odświeżania, ale warto przypomnieć, że w żadnym innym urządzeniu ekran nie został skonfigurowany właśnie w ten sposób.

Poza tym, 120-hercowe wyświetlacze montowano dotąd niemal wyłącznie w tabletach i smartfonach projektowanych przede wszystkim z myślą o miłośnikach gier wideo. Model Galaxy S20 Ultra 5G ma tymczasem szansę dotrzeć z tym rozwiązaniem do zdecydowanie szerszej publiczności, choć przyznać trzeba, że musi to być publiczność o odpowiednio zasobnych portfelach. Nowy flagowiec firmy Samsung dostępny jest na rynku w cenie niespełna 6 tys. zł. To doprawdy niemałe pieniądze i - prawdę powiedziawszy - nie pamiętamy, kiedy mieliśmy okazję testować tak kosztowny telefon. Jasne, za tę cenę otrzymamy urządzenie bezkompromisowe, któremu smartfony z niższej półki cenowej będą mogły dorównać dopiero za kilka lat (o ile w ogóle). Z drugiej jednak strony, jeśli wziąć pod uwagę, że Galaxy S20 Ultra 5G pozwala nam już teraz uzyskać wgląd w przyszłość technologii mobilnych, to kwota, jaką przyjdzie nam dziś za niego zapłacić, nie jest raczej szczególnie wygórowana.

Ale dosyć o pieniądzach. O wyjątkowości tegorocznego flagowca firmy Samsung świadczy przecież nie tylko metka z ceną, jaką na nim zawieszono. Przypomnijmy, że wyposażono go także w pamięć RAM o pojemności 12 GB, pamięć wewnętrzną, w której zmieścić można aż 128 GB danych (da się ją oczywiście rozszerzyć za pomocą karty microSD, maksymalnie 1-terabajtowej - do nabycia osobno), a także najpotężniejszą jednostkę SoC, jaką do tej pory opracowali inżynierowie firmy Samsung -ośmiordzeniowy chipset Exynos 990 (z dwoma rdzeniami o mocy 2,75 GHz, 2 rdzeniami o mocy 2,5 GHz i czterema rdzeniami o mocy 2 GHz) wspierany przez jedenastordzeniowy układ graficzny Mali-G77 MP11.

Tak wydajną i, siłą rzeczy, "energożerną" konstrukcję, wyposażoną - dodajmy - w zupełnie nowy moduł fotograficzny z obiektywem głównym o rozdzielczości 108 Mpix i peryskopowym teleobiektywem z 4-krotnym zoomem optycznym (o możliwościach fotograficznych smartfonu będzie mowa w dalszej części artykułu), zasila bateria o pojemności 5000 mAh, obsługująca funkcję szybkiego ładowania (w zestawie znajduje się już 25-watowa ładowarka, która od 0 do 100 proc. ładuje akumulator w ciągu 50-55 min.) i funkcję ładowania zwrotnego, która w naszej subiektywnej ocenie działa zdecydowanie lepiej niż np. w ubiegłorocznym modelu Galaxy S10. Dzięki niej z łatwością można uzupełnić poziom energii w smartwatchu czy w słuchawkach bezprzewodowych posiadających certyfikat WPC Qi.

Tak skonfigurowany smartfon swoje, niestety, musi ważyć. I tę wagę - wynoszącą aż 220 gramów - rzeczywiście czuć, zwłaszcza w pierwszych dniach użytkowania. Można się do niej, oczywiście, szybko przyzwyczaić. Mimo sporych rozmiarów i wagi, która z całą pewnością daleka jest od piórkowej, urządzenie zostało bowiem bardzo dobrze wyważone i wyprofilowanie (to pośrednio zasługa samego wyświetlacza, który nie jest już tak mocno zakrzywiony, jak w przypadku modelu Samsung Galaxy Note10+ czy serii Galaxy S9). Dzięki temu nie trzeba wcale dłoni drwala i mięśni doświadczonego ciężarowca, aby utrzymać je przy uchu.

Fotografia mobilna w nowym wydaniu

Mimo że o możliwościach modułu fotograficznego zastosowanego w tegorocznym flagowcu firmy Samsung mówiło się już od jakiegoś czasu, warto dla porządku przytoczyć w skrócie jego specyfikację. Główny, stabilizowany optycznie obiektyw aparatu, o światłosile f/1.8, wyposażony został w zupełnie nową matrycę o rozdzielczości 108 Mpix i rozmiarze 1/1.33 cala. Nosi ona nazwę ISOCELL Bright HMX i wykorzystuje technologię Nonacell (od łac. "nonus" - dziewiąty), która łączy dziewięć sąsiadujących z sobą pikseli w jeden "superpiksel", dzięki czemu uzyskiwane obrazy są ostre, wyraźne i nasycone detalami. 108-megapikselowa matryca telefonu pozwala ponadto kręcić filmy w rozdzielczości 8K, co ze smartfonu Samsung Galaxy S20 Ultra 5G czyni pierwszy telefon w historii zdolny rejestrować materiał wideo w tak wysokiej rozdzielczości.

Kolejną nowością jest 48-megapikselowy, stabilizowany optycznie obiektyw peryskopowy o 4-krotnym optycznym przybliżeniu, 10-krotnym zoomie hybrydowym i 100-krotnym zoomie cyfrowym (nie bez przyczyny otrzymał on zatem nazwę Space Zoom). Charakteryzuje się on światłosiłą na poziomie f/3.5, co - w przypadku teleobiektywu - uznać trzeba za wartość zupełnie wystarczającą do tego, aby w sprzyjających warunkach oświetleniowych robić zdjęcia o jakości więcej niż zadowalającej. Całości dopełnia tymczasem ultraszerokokątny obiektyw o światłosile f/2.2, współpracujący z matrycą o rozdzielczości 12 Mpix, oraz sensor głębi DepthVision (to czujnik optyczny typu Time of Flight), który sprawdzi się m.in. w przypadku zdjęć portretowych.

Tyle technikaliów. A jak sprawy mają się w praktyce? Trzeba przyznać, że postęp - zwłaszcza na tle dwóch poprzednich generacji smartfonów z linii Galaxy S - widać tu gołym okiem. Zwiększenie fizycznych rozmiarów matrycy współpracującej z głównym obiektywem telefonu przełożyło się na wyraźną poprawę jakości zdjęć i sprawiło zarazem, że bardzo dobrze radzi on sobie również w trudnych warunkach oświetleniowych. Wydaje się zatem, że głosy miłośników fotografii nocnej, zostały przez firmę Samsung wysłuchane.

Nie ukrywamy, że do tej grupy zaliczaliśmy się i my, wobec czego postanowiliśmy w pierwszej kolejności sprawdzić, jak Galaxy S20 Ultra 5G radzi sobie w nocy i w niesprzyjających warunkach oświetleniowych. Uzyskane efekty spełniły wszystkie nasze oczekiwania - zdjęcia charakteryzowały się dobrą rozpiętością tonalną, stosunkowo niskim zaszumieniem i zadowalającą jakością detali. Spora w tym zapewne zasługa technologii Smart-ISO skutecznie zarządzającej ilością światła padającego na matrycę światłoczułą. Główny obiektyw smartfonu zrobił na nas naturalnie bardzo dobre wrażenie również za dnia - wykonywane nim zdjęcia możemy pochwalić za dobrą ekspozycję, wierną reprodukcję barw, dużą rozpiętość tonalną, a także niską ilość szumów, zniekształceń czy artefaktów. Naszą uwagę zwróciło, co prawda, jego tendencja do "przeostrzania" niektórych detali, ale jest to, na dobrą sprawę, rzecz gustu i nie czynimy z tego zarzutu.

Nie gorzej radziły sobie także - i to zarówno za dnia, jak i po zmroku - teleobiektyw i obiektyw ultraszerokokątny. Zwłaszcza ten pierwszy zrobił na nas wrażenie: można by się spodziewać, że aparat o światłosile wynoszącej f/3.5 będzie płatał figle w nocy i w niesprzyjających warunkach oświetleniowych (czyli np. w słabo oświetlonych wnętrzach lub w pochmurne dni), ale okazało się, że nawet w takich okolicznościach można za jego pomocą robić zdjęcia, którymi śmiało można się później chwalić przed znajomymi i w mediach społecznościowych. Co ciekawe, już przy 30-krotnym powiększeniu Samsung Galaxy S20 Ultra 5G jest w stanie robić czytelne zdjęcia księżyca.

W trakcie naszych testów swoją wartość potwierdził również obiektyw ultraszerokokątny, którego kąt widzenia wynosi aż 123 stopnie. Za jego pomocą można obejmować naprawdę szerokie kadry, robiąc zdjęcia, które wolne są od mankamentów typowych dla fotografii wykonywanych za pomocą aparatów o tak dużym polu widzenia. Jest tak m.in. za sprawą funkcji automatycznej korekty zniekształceń (jest już domyślnie uruchomiona; można ją jednak wyłączyć w ustawieniach aparatu, otwierając zakładkę "Opcje zapisywania"), usuwającej geometryczne defekty i deformacje występujące najczęściej na brzegach fotografii. Marzyłoby się nam może tylko, aby obiektyw ultraszerokokątny zastosowany w testowanym flagowcu wyposażony był w nieco większą matrycę światłoczułą - w ten sposób jakość i szczegółowość zdjęć byłaby jeszcze wyższa.

Podsumowanie

Nowy moduł fotograficzny zastosowany w smartfonie Samsung Galaxy S20 Ultra 5G oceniamy bardzo wysoko. To konstrukcja kompletna i wszechstronna. Z naddatkiem spełniła nasze oczekiwania, a zaszyte w niej opcje specjalne - tryb skanowania dokumentów wsparty sztuczną inteligencją telefonu, czy bazująca na algorytmach AI funkcja Jednego Ujęcia, która po naciśnięciu spustu migawki wykonuje aż 14 różnych ujęć danego kadru - zrobiły na nas wrażenie swoimi możliwościami. Dzięki nim Samsung Galaxy S20 Ultra 5G może się sprawdzić we wszystkich codziennych sytuacjach - począwszy od prac biurowych, a na utrwalaniu ważnych wspomnień skończywszy.

Jak powiedzieliśmy już na wstępie, w jednym artykule nie sposób - i to mimo najszczerszych chęci - omówić wszystkich funkcji smartfonu Samsung Galaxy S20 Ultra 5G. Jest to przecież istny kombajn multimedialny i swoisty pokaz siły producenta. Ponownie znajdziemy w nim znakomicie działającą funkcję Bixby Routines, korzystającą z samodzielnego układu Neural Processing Unit (z tego samego chipu korzysta również moduł fotograficzny telefonu, wyposażony w inteligentny optymalizator scenerii rozpoznający, co w danej chwili znajduje się w kadrze i na tej podstawie udzielający wskazówek, jak najlepiej zakomponować zdjęcie), która uczy się nawyków użytkownika i w oparciu o nie optymalizuje wydajność telefonu, obniżając zużycie energii i tym samym znacząco wydłużając czas pracy na jednym ładowaniu.

Z perspektywy osób prowadzących własny biznes na uwagę zasługuje również platforma Samsung Knox, zapewniająca bezpieczeństwo wszystkim danym przechowywanym w pamięci urządzenia (w testach firmy Gartner otrzymała ona ocenę "silna" w 27 z 30 kategorii; posiada ponadto liczne certyfikaty bezpieczeństwa przyznawane przez rządy i instytucje na całym świecie). Warto docenić  zaawansowane systemy zabezpieczeń biometrycznych, których sercem jest ekspresowo działający ultradźwiękowy czujnik linii papilarnych W Galaxy S20 Ultra znajdziemy również aplikację OneDrive, a także usługę Microsoft 365 (dawniej Office 365), którego częścią są znane aplikacje takie jak Word, Excel i Powerpoint. Wszystko to sprawia, że tegoroczny flagowiec z powodzeniem może zastąpić laptop. I to nie tylko w podróży, ale również na co dzień. Pozwala na to nie tylko wysoka wydajność urządzenia, ale także wspierająca je platforma Samsung DeX, dzięki której smartfon wystarczy jedynie podłączyć do zewnętrznego monitora lub odbiornika telewizyjnego za pomocą kabla USB-HDMI, aby korzystać z niego zupełnie tak samo, jak korzysta się z komputera przenośnego.

 

Artykuł powstał we współpracy z firmą Samsung

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje