Sprawdzamy salę kinową nowej generacji

Sala kinowa nowej generacji /materiały prasowe

Jak będzie wyglądała sala kinowa przyszłości? Co może zastąpić kinowe projektory? W jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie multipleksów świata, w samym sercu stolicy Korei Południowej, mieliśmy szansę obejrzeć film w wersji, która za kilka lat może być standardem w najlepszych kinach. Także w Polsce.

Reklama

Pierwszym kinem, w którym zastosowano to pionierskie rozwiązanie jest Lotte Cinema World Tower w Seulu. W lipcu bieżącego roku w jednej z jego sal zainstalowano ekran LED o wymiarach 10,2 m na 5,4 m. Wyświetlacz charakteryzuje nie tylko imponujący rozmiar, ale i zgodność ze standardami 4K i HDR (High Dynamic Range). Co więcej, jest on prawie dziesięciokrotnie jaśniejszy (500 nitów) od tego, co można osiągnąć w standardowej technologii projekcji obrazu.

Pytanie brzmi: czy cyfry i skróty faktycznie przekładają się na to, co widać z perspektywy fotela na sali kinowej?

"Czarna czerń"

Reklama

Miałem okazję zobaczyć na własne oczy, jak sprawuje się kinowy ekran Samsunga podczas projekcji koreańskiej produkcji "The Chase" we wspomnianym multipleksie. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Kiedy zgasły wszystkie światła, ekran wyświetlił idealną, nie wpadającą w odcienie szarości czerń. Na jej tle po chwili pojawiły się białe napisy początkowe azjatyckiego thrillera. Najprostszy zabieg filmowy był jednocześnie najlepszym pokazem możliwości tej technologii.

Wysoki kontrast był aż nadto widoczny, jednocześnie nie męczył oczu. Kiedy film faktycznie się rozpoczął, dało się zauważyć, że wyświetlany obraz w istocie jest jaśniejszy, ale w niemęczący oczy sposób. Przekładało się to również na poziom oświetlenia sali - była ona zdecydowanie mniej skąpana w ciemnościach niż w tradycyjnym kinie. Wróćmy jednak do samego ekranu. Zgodność ze standardem HDR (poszerzony zakres tonalny) oznacza, że może on wyświetlać znacznie większą gamę kolorów, przez co obraz jest bardziej naturalny. W praktyce oznacza to bardziej jaskrawe, mniej przytłumione barwy.

Efekt w moim odczuciu jest bardzo przyjemny dla oczu. Dobrym porównaniem będą ekrany Samsunga montowane w produkowanych przez nich smartfonach. Te również charakteryzują się mocnym nasyceniem barw, przez co filmy i obrazy sprawiają wrażenie jeszcze bardziej "żywych". W przypadku ich ogromnego odpowiednika szczególnie widoczne było to w scenach rozgrywających się w nocy. Czerń wypełniająca spore partie ekranu była świetnym kontrastem dla "podbitych" kolorów obiektów i postaci, które faktycznie miały być widoczne.

I chociaż "The Chase" prezentowany na składającym się z 8,8 miliona diod LED ekranie przypominał trochę jedno z dem, którymi producenci telewizorów zachwalają swoje produkty w marketach elektronicznych. Nie stwierdziłem jednak zastosowania technologii motion flow, która często odziera kinowe hity z ich "filmowości".

Uczta nie tylko dla oczu

Salę kinową z ekranem LED wyposażono także w system audio zaprojektowany przez Samsung Audio Lab we współpracy z Harmann Professional Solutions. Wspomniałem już, że podczas seansu jest jaśniej. Dodam, że jest również głośniej, ale w niemęczący sposób. Dźwięk sprawiał wrażenie znacznie bardziej przestrzennego niż na tradycyjnej sali kinowej (dźwięk w kinach IMAX i tych wyposażonych w system Dolby Atmos to zupełnie inna kategoria).

Znacznie lepiej słyszalne były tony wysokie. Szmery, szepty i trzaski było o wiele łatwiej wyłapać. Nie mogę mieć też zastrzeżeń do głębokich basów. Jednakże po całym seansie uznałem sferę audio za nienaturalnie czystą, aczkolwiek może to być kwestia samego udźwiękowienia oglądanego przeze mnie "The Chase".

Różnica w obcowaniu z ekranem LED była zarówno widzialna, jak i słyszalna. Nie można tu jednak mówić o gigantycznym przeskoku. Na tę chwilę o technologii Samsunga napiszę "alternatywa", a nie "rewolucja". Aczkolwiek skłamałbym ukrywając fakt, że chciałbym zobaczyć na takim wyświetlaczu przynajmniej jeden z nadchodzących blockbusterów. Wrażenia z pewnością byłyby jeszcze bardziej intensywne, co zapewne przełożyłoby się na mój umiarkowany entuzjazm.

Tego ostatniego nie można natomiast odmówić samemu Samsungowi. Koreańska firma zapowiedziała, że podobny ekran LED zawita na Stary Kontynent. Pierwszy kinowy wyświetlacz trafi do multipleksu Arena Cinema Sihlcity w Zurychu. To jeszcze nie wszystko. Do 2020 r. podobne rozwiązania mają znajdować się w 10 procentach kin na całym świecie. Jedno jest pewne - przyszłość rysuje się w naprawdę jasnych barwach.

Michał Ostasz, Seul

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje