Reklama

Rosyjscy trolle wykorzystali media społecznościowe, aby wpłynąć na wyniki wyborów w USA

Rosyjscy trolle mieli swój udział w amerykańskich wyborach prezydenckich /Brendan Smialowski /AFP

Raport Muellera, który trafił do opinii publicznej zdradza, w jaki sposób Rosjanie korzystali z usług trolli, aby nie tylko dotrzeć do milionów ludzi na Facebooku, ale również jak manipulowali oni opinią pubilczną udając „prawdziwych” Amerykanów.

Raport Roberta Muellera, który został udostępniony po wielu miesiącach zdradza, jak dokładnie Rosjanie ingerowali w wybory prezydenckie na terenie Stanów Zjednoczonych w 2016 roku. W dokumencie można znaleźć ciekawe informacje na temat tego, w jaki sposób Rosyjska Agencja Badań Internetu - niesławna farma trolli powiązana z Kremlem - próbowała dotrzeć do Amerykanów i manipulowała opinią publiczną na szeroką skalę. Pracownicy wspomnianej Agencji korzystali głównie z najpopularniejszych platform i sieci społecznościowych, takich jak Facebook, Tumblr, YouTube, Instagram czy Twitter.

Reklama

IRA na początku ograniczyła się jedynie do działania na wspomnianym Facebooku i Twitterze. Pod koniec kampanii, rosyjscy trolle korzystali także z rozbudowanych narzędzi analitycznych, aby jeszcze skuteczniej dotrzeć do wybranych użytkowników i grup społecznych. Co ciekawe, Rosyjska Agencja Badań Internetu uderzała z taką samą siłą zarówno w Republikanów, jak i Demokratów. Dzięki temu pracownicy byli w stanie dotrzeć do 126 milionów Amerykanów. Jak im się to udało?

Rosjanie postawili na strategię działającą na wielu płaszczyznach - zaczynając na zakładaniu fałszywych kont przez tworzenie grup zrzeszających ogromną liczbę użytkowników na reklamach kończąc. Konta utworzone na Twitterze miały za zadanie udawać prawdziwych Amerykanów. Doszło do tego, iż dzięki sprawnej manipulacji wybrane osoby były cytowane w dużych, amerykańskich mediach. Rosyjscy trolle byli również w stanie zmobilizować setki ludzi w największych miastach takich, jak chociażby Filadelfia i Miami. Efektem prac były wiece i spotkania w rzeczywistości. Fałszywe osobowości stworzone w internecie na potrzeby kampanii wyborczej pozwoliły także na sprawną komunikację z członkami obsługującymi rzeczywistą kampanię Donalda Trumpa.

Wszystko zaczęło się w 2014 roku

Zgodnie z raportem Muellera, Rosyjska Agencja Badań Internetu zaczęła tworzyć fałszywe konta na Facebooku wraz z małymi grupami zrzeszającymi użytkowników już w 2014 roku. Pracownicy IRA obsługiwali wszystkie konta w mediach społecznościowych, aby przyciągnąć konkretnych odbiorców z USA. Poprzez zgrabne manipulowanie informacjami, wspomniane konta i grupy zajmowały się realnymi problemami politycznymi i społecznymi. Nikt nie mógł podejrzewać jednak, jakie są ich prawdziwe intencje.

Przykładem działań rosyjskich trolli było oszustwo związane z wybuchem Columbian Chemicals Plant na terenie Luizjany w 2014 roku. Członkowie IRA stworzyli całkowicie fałszywe wydarzenie, a nawet dołączyli do niego na pierwszy rzut oka wiarygodne zrzuty ekranu pochodzące z serwisu CNN. W internecie można było znaleźć także sklonowane witryny, które przekonywały, iż sytuacja wydarzyła się naprawdę.

Projekt rosyjskich trolli działających na terenie amerykańskiego internetu został oznaczony jako "Tłumacz" (Translator). Całe przedsięwzięcie w swoim działaniu przypominało dynamiczną firmę typu startup, która działa w obrębie mediów. Wybrani pracownicy zostali oddelegowani do pilnowania konkretnych platform. W "Tłumaczu" pracowały także osoby odpowiedzialne za analizę wpisów i powodzenie danych kont. Nie zabrakło nawet grafików tworzących szybko-przyswajalne materiały multimedialne, aby jeszcze szybciej dotrzeć do świadomości mniej rozważnych i świadomych osób. W niektórych momentach za jedno konto w sieciach społecznościowych mogło być odpowiedzialne nawet 12 różnych osób.

Czterech pracowników Rosyjskiej Agencji Badań Internetu zwróciło się z prośbą do amerykańskiego Departamentu Stanu o udzielenie im pozwolenia na wjazd na teren USA. Trolle powoływali się na przyjaźń i rzeczywistą znajomość między sobą. Każda z osób dostała wizę i wjechała bez przeszkód do Stanów 4 czerwca 2014 roku.

IRA była dosłownie wszędzie

Początkowo IRA koncentrowała swoją działalność na Facebooku, YouTubie oraz Twitterze. Później utworzono specjalne konta na Tumblrze oraz Instagramie. Pierwotnie trolle wykorzystywały tylko i wyłącznie konta podszywające się pod indywidualnych użytkowników. Od 2015 roku rozpoczęto jednak procedurę mającą na celu skupiać większą liczbę kont, grup i stron tym samym zwiększając ich zasięg w dotarciu do przeciętnych Amerykanów.

Według raportu Muellera, to właśnie grupy na Facebooku były szczególnie popularnym narzędziem w rękach rosyjskich trolli. Inżynierowie Facebooka zajmujący się bezpieczeństwem dezaktywowali je w 2017 roku. Do tego momentu grupy takie, jak United Muslims of America czy Don’t Shoot Us zdążyły zebrać odpowiednio ponad 300 i 250 tysięcy obserwujących osób. Grupy Being Patriotic czy Secured Borders zyskały 200 i nieco ponad 130 tysięcy aktywnych użytkowników. To ogromna liczba prawdziwych osób, na które można aktywnie wpływać za pomocą fake newsów oraz odpowiednio zmanipulowanych treści.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Donald Trump | Rosja | internet | Trolle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje