Reklama

Programistyczne bootcampy - co sądzą o nich absolwenci?

W Polsce pojawiają się kolejne szkoły programowania, instytucje twierdzące, że po ponad 200 godzinach kursów przygotują nas do pracy młodego dewelopera. Co sądzą o nich absolwenci tych placówek?

Komisja Europejska szacuje, że do 2020 roku zabraknie w Europie około 825 tys. specjalistów IT. Na alarm bije również Sedlak&Sedlak - w Polsce potrzeba 50 tys. informatyków, a ich zatrudnienie do 2024 r. wzrośnie o 17 proc. Opisywane wyzwanie nie dotyczy tylko Polski, pierwszy raz przewidziano je w Stanach Zjednoczonych. To właśnie w USA około 2012 roku wystartowały pierwsze bootcampy, szkolenia dla osób, które chciałby zostać programistami. 

Reklama

Czy to stacjonarne, czy prowadzone on-line, bootcampy trafiły w końcu do Europy, w tym Polski. Dzisiaj nie brakuje szkół oferujących szkolenia na młodszych front-end deweloperów, jak i dla osób, które znają podstawy na przykład JavaScriptu. Co o takich szkołach sądzą osoby, które je ukończyły? Postanowiliśmy sprawdzić

Samodyscyplina młodego programisty

- Z wykształcenia jestem technologiem żywności, choć przed rozpoczęciem bootcampu pracowałem w różnych branżach. Nie miałem stałego zatrudnienia, pracowałem na zmywaku, budowie, jako steward, a przez jakiś czas nawet byłem bezrobotny. W pewnym momencie stwierdziłem, że muszę zmienić swoje życie. Chciałem zostać front-end developerem - zajmować się stronami internetowymi i umieć przekuwać dobre pomysły w konkretne realizacje. Oczywiście chciałem też znaleźć się w lepszej sytuacji finansowej - opisuje swoje doświadczenie Karol, który ukończył kurs w szkole programowania on-line w szkole Kodilla, od dwóch lat pracuje już w branży IT.

Przeglądając opinie ludzi, którzy ukończyli kursy on-line wyraźnie widać, że samo uczestnictwo nie wystarczy. "Dlatego ważna jest samodyscyplina, chęć do nauki i wytrwałość. Wiedzy jest sporo, ale na szczęście mamy stałe wsparcie w osobie mentora, który na bieżąco koryguje nasze błędy, wspiera i służy swoim doświadczeniem. Nawet jeśli mocno zbłądzimy, wyprowadzi nas z powrotem na właściwą ścieżkę" - opisywał swoje doświadczenia Tomasz. Ciężka praca i godziny samodzielnego rozgryzania problemów to stały element pracy programisty, podobnie jak kursanta. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę.

Najpierw nauka - potem własna apka

"W związku z moją praca i nauką praktycznie tylko po nocach (czasem trzy tygodnie bez nauki), poświęcałem na kurs może 20 procent czasu, który powinienem poświęcać, kursu nie ukończyłem. Nie nadążałem z materiałem, ale wiem w którym iść kierunku żeby dalej się rozwijać - nawet samemu. Wcześniej byłby to dla mnie gąszcz informacji w Internecie i czarna magia" - opisywała swoje przemyślenia na Facebooku Piotrek, jedna z osób, które nie zaliczyła programistycznego szkolenia typu bootcampu w 100 procentach. Jak zatem widać, nie jest to kolejny kurs czy certyfikat, który zwyczajnie "wystarczy chodzić", aby go zaliczyć. Zresztą - jak potwierdzają opowieści innych absolwentów kursów, bez wkładu własnego, powtarzania i ćwiczeń, nauka pójdzie na marne.

"Uczyć programowania zaczęłam się sama z Internetu, przerabiając kursy podstaw C++, HTML, CSS, JavaScript i PHP. Po pół roku napisałam nawet swoją dość rozbudowaną stronę internetową, z której byłam bardzo dumna. Aplikowałam na kurs rozszerzonego JavaScriptu i bardzo się zdziwiłam, że się nie zakwalifikowałam. Doradzono mi półroczny kurs od zera. Wahałam się, bo to pół roku i właściwie dlaczego od zera, skoro ja już od pół roku się sama uczę. Szybko okazało się, że cała moja dotychczasowa wiedza wyczerpała się w ciągu dwóch tygodni - opisuje Lidia. "Już pod koniec kursu udało mi się zdobyć pracę. Teraz zdalnie pracuję nad budową aplikacji internetowych, wkrótce też dla klientów zagranicznych" - dodając.

Kwestia zatrudnienia i wynagrodzenia po bootcampach to osobny temat, szkoły wysyłają potencjalnym kursantom jasny sygnał - na wszystko trzeba zapracować. "Mówimy otwarcie, że w swojej pierwszej pracy w branży IT żaden programista nie otrzyma na start wielokrotności średniej krajowej. Wspomniane 10 tys. jest możliwe, ale takie wynagrodzenia przychodzą wraz z doświadczeniem i wzrostem kompetencji. Niektórym programistom zajmuje to pięć lat, innym kilkanaście" - komentuje Marcin Kosedowski, szef marketingu w szkole programowania Kodilla.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: bootcamp | szkoła programowania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje