Potwierdzono istnienie napędu EM Drive

Relatywistyczny napęd elektromagnetyczny, czyli tzw. EM Drive, wywołuje od wielu lat niemałe kontrowersje. Jest to technologia, która - przynajmniej według znanych nam praw fizyki - nie powinna działać. Tymczasem uczeni badający ten napęd mówią o uzyskiwaniu ciągu, którego nie są w stanie w żaden sposób wyjaśnić.

Koncepcja napędu EM Drive znana jest już od 2001 roku. Silnik miałby działać dzięki falom elektromagnetycznym i nie wymagałby w zasadzie żadnego paliwa. Swoje badania nad tym napędem prowadziły już różne zespoły naukowe. Ostatnie testy przeprowadził inżynier z NASA, Paul March, któremu podczas prób w próżni również udało się uzyskać ciąg.

Reklama

Najnowsze eksperymenty zostały przeprowadzone także przez profesora Martina Tajmara z Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie. Fizyk poinformował niedawno, że jego silnik EM Drive również uzyskał ciąg, ale niestety, nie potrafi wyjaśnić jego działania. Jak dotąd nikt nie był w stanie tego dokonać, dlatego środowisko naukowe podchodzi do tematu bardzo sceptycznie.

Prace Tajmara szybko spotkały się z reakcją wielu ekspertów, którzy wskazują na prawdopodobne błędy, jakie mogły wystąpić podczas eksperymentu. Działanie napędu EM Drive zostało zatem poddane kolejnej analizie, ale tak naprawdę wciąż nie wiemy, na czym polega jego fenomen.

Gdyby jednak faktycznie opanować technologię budowy napędu EM Drive, to rozwiązanie to posiadałoby ogrom zastosowań. Dzięki takiemu silnikowi moglibyśmy opracować statki kosmiczne, które zabiorą nas na Marsa, w pobliże Jowisza czy Saturna w znacznie krótszym czasie, niż gdybyśmy korzystali z dotychczasowej technologii. Szacuje się, że dzięki EM Drive podróż na Księżyc potrwałaby jedynie kilka godzin, natomiast na Marsa - około 70 dni. Również podróże międzygwiezdne stałyby się rzeczywistością, a jednocześnie oszczędzilibyśmy mnówstwo pieniędzy na paliwie.

Dowiedz się więcej na temat: podróże kosmiczne | fizyka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje