Reklama

Maszyny bojowe przyszłości


Program Gremlins polega na przystosowaniu dużych samolotów - bombowców lub transportowych - do roli lotniskowców dla dronów. Niewielkie, proste systemy bezzałogowe byłyby uwalniane nad terytorium wroga. Mają działać jako grupa - sterowane z ziemi lub przez pilota samolotu załogowego, np. towarzyszącego im myśliwca. Po wykonaniu zadania byłyby zabierane na pokład kolejnego dużego samolotu, np. C-130 i odstawiane na lotnisko w celu przygotowania do kolejnej misji. DARPA zakłada, że miałoby to potrwać do 24 godzin, a jeden dron mógłby wziąć udział w 20 misjach.  Drony programu Gremlins mają wypełnić lukę pomiędzy rakietami a samolotami konwencjonalnymi. - Nie będziemy poświęcać całego płatowca,silnika, awioniki, ładunku dla każdej misji, jak to się dzieje z pociskami. Nie będziemy jednak zmuszeni ponosić kosztów operacyjnych i konserwacji, które są związane z dzisiejszymi systemami wielokrotnego użytku. Gremlins musi być oszczędny. Będzie bazował na istniejących już technologiach, które należy poddać niewielkim modyfikacjom - wyjaśnia Dan Patt, szef programu Gremlins.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje