Reklama

Klęska żywiołowa w internecie

Tematy związane z klęskami żywiołowymi zazwyczaj przez długi czas nie schodzą z czołówek gazet. Niestety, są i tacy, którzy medialny rozgłos próbują - nierzadko z powodzeniem - przekuć w swój zysk...

Ostatnio media zdominowały doniesienia o sytuacji w Stanach Zjednoczonych, związanej z przetaczającym się przez nie Huraganem Irene. Śledzono trasę wichury, jej siłę, zniszczenia, jakie po sobie zostawiła komentowano w telewizji, prasie radiu i internecie. Ci, którzy wiedzę o klęsce chcieli czerpać z tego ostatniego źródła sami - niezależnie od kraju zamieszkania - mogli stać się (w przenośni) ofiarami huraganu.

Reklama

- Wydawać by się mogło, że sytuacje krytyczne, w jakich znajdują się ludzie przeżywający powodzie, susze i inne anomalie pogodowe nie powinny stanowić dla nikogo pożywki do nieuczciwości. A jednak - każda wiadomość, która cieszy się dużym zainteresowaniem odbiorców jest także potencjalnie atrakcyjna dla cyberprzestępców. Nie inaczej stało się w przypadku sierpniowej Irene - komentuje Łukasz Nowatkowski, Ekspert ds. Bezpieczeństwa IT firmy G Data Software.

Podobnie jak linki do informacji na temat trzęsienia ziemi w Japonii, także e-newsy dotyczące amerykańskiego huraganu często kryły w sobie nie tyle obiecywane "najnowsze zdjęcia/fakty/wideo", co przekierowywały do strony zawirusowującej komputer użytkownika żądnego wiedzy. Często cały proceder odbywał się tak niepostrzeżenie, że sam internauta nie orientował się w porę, co się dzieje.

- Najlepszą radą, jak uniknąć tego typu sytuacji jest: otwieraj jedynie maile lub przekierowania z zaufanych i do zaufanych źródeł. Nie jest to jednak tak proste, jak się wydaje, ponieważ coraz częściej hakerom udaje się przejąć konta naszych znajomych na serwisach społecznościowych i podszywając się pod nich - wysyłać nam informacje. A jak nie ufać koleżance z podstawówki czy koledze z pracy? Niestety - musimy wzmóc czujność, a przede wszystkim systemowe zabezpieczenia naszych komputerów - mówi Nowatkowski.

Oprócz zainfekowania sprzętu, śledząc bieżące wydarzenia w Internecie, jesteśmy także narażeni na bezpruderyjne wyłudzenie pieniędzy. - Trudno nie wpłacić - choćby drobnej - sumy, gdy na skrzynkę przychodzi mail od organizacji charytatywnej, wspierającej ofiary klęsk żywiołowych. Nie dajmy się zwieść pozorom -zanim zrealizujemy przelew, sprawdźmy, kto prosi nas o pomoc. W przeciwnym wypadku nie tylko nie wesprzemy osób potrzebujących, ale zafundujemy miły prezent przestępcom, a swojemu kontu - spustoszenie - podsumowuje Ekspert G Data Software.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: cyberprzestępcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje