Reklama

John McAfee - gwiazda rocka świata IT

W barcelońskiej celi znaleziono ciało John McAfee, twórcy pierwszego popularnego programu antywirusowego, Wszystko wskazuje na to, że mogło to być samobójstwo - poinformowało w oświadczeniu regionalne ministerstwo sprawiedliwości Katalonii. Jego sylwetka bardziej pasuje do gwiazdy rocka niż do człowieka ze świata IT.

John McAfee - życie na krawędzi

McAfee urodził się w 1945 roku w Anglii, dzieciństwo spędzą w stanie Virginia. Jego ojciec, amerykański żołnierz, popełnia samobójstwo, kiedy John ma 15 lat wyjeżdża na studia do Luizjany (Roanoke College). Od dzieciństwa był obdarzony ponadprzeciętnymi zdolnościami matematycznymi. Po uczelni angażuje się jako programista w firmie Univac, jednak po raz wtóry karierę blokuje mu skandal: zatrzymany przez policję w trakcie zakupu marihuany, zostaje wydalony. 

Dalsze lata to połączenie narkotycznego haju, eksperymentów z kolejnymi substancjami i życia w stylu rockandrollowca. Z drugiej jednak strony, dzięki swoim talentom, McAffe współpracuje z NASA i firmą Omex. Styl życia prowadzi jednak do katastrofy - zostawia go żona, traci prace, popada w nałogi. W ostatniej chwili udaje mu się wyjść z problemów alkoholowych i ślepej, życiowej ścieżki. Kiedy w 1986 roku świat komputerów mierzył się z  pierwszym wirusem o nazwie Brain, John wpadł na prosty, ale genialny pomysł - program, który broni przed wirusami. Dzisiaj to oczywistość - wtedy pomysł Johna był bardzo innowacyjny.

Trzy lata później, w 1989 roku, założył własną firmę McAfee Associates, która w błyskawicznym tempie staje się liderem na rynku oprogramowania antywirusowego. W 1992 roku wirus Michelangelo atakuje, według najgorszych scenariuszy mogąc zniszczyć nawet do 5 mln komputerów. Świat zadrżał i każdy rozsądny obywatel wykupił odpowiednie oprogramowanie zabezpieczające system. Ostatecznie, wirus Michelangelo okazał się łaskawy zarówno dla komputerów, jak i Johna McAfee, szkodząc zaledwie kilkudziesięciu tysiącom maszyn, przyniósł McAfee Associates kolosalne zyski. Dla twórcy pierwszego antywirusa to był "strzał życia". W 1994 roku McAfee opuścił firmę z okrągłą sumą 100 mln dol. na swoim koncie. - czytamy w artykule "Ekscentryczny wirus w świecie milionerów".

Reklama

Rewolwer w dłoni 

Właściwie od 1994 roku nie ma on nic wspólnego z firmą McAfee, zaczynając swoją tułaczkę po świecie - szkoła jogi w Kolorado, przeprowadzka do Belize, gdzie najpierw się relaksuje (bez narkotyków), potem zaczyna otwierać lokalne interesy, aby z czasem wejść w konflikt z prawem i lokalnymi władzami. Oraz policją. Wróciły również nałogi i problemy ze zdrowiem.

"Gdy w kwietniu 2012 r. antywirusowego króla odwiedził Joshua Davis z zaprzyjaźnionego magazynu "Wired", przywitał go półnagi gospodarz z rewolwerem w dłoni. Tłumaczył dziennikarzowi, że zaszedł za skórę partii Zjednoczonych Demokratów z Belize, którzy prowadzą szemrane interesy z meksykańskim kartelem narkotykowym i arabskim Hezbollahem; oni wydali na niego wyrok śmierci, a to oznacza, że ataku może spodziewać się w każdej chwili i z każdej strony. Dla uwydatnienia swojego marnego położenia na oczach reportera zabawił się sam ze sobą w rosyjską ruletkę" - czytamy w "Ekscentryczny wirus w świecie milionerów". 

Pół roku później, 11 listopada na terenie sąsiedniej posiadłości znaleziono martwego Gregora Faulla, amerykańskiego przedsiębiorcę. McAfee rozpoczyna ucieczkę, pogrążony w panice i paranoi.

Twórca programów antywirusowych skończył w Ameryce Środkowej w 2012 roku, aby parę lat później powrócić do USA, m.in. opracowując projekt najbezpieczniejszego telefonu świata. Ten projekt, jak wiele innych jego pomysłów, albo nie trafiły do sprzedaży albo stały się rynkową porażką.

Podatki, kryptowaluty i polityka 

McAffe nie zmienił w pełni swojego stylu życia. Amerykańska prokuratura federalna zarzucała McAfee unikanie płacenia podatków, nieskładanie deklaracji podatkowych i ukrywanie majątku. Dodatkowo Komisja Papierów Wartościowych (SEC) oskarżała mężczyznę o zarobienie ponad 23 mln dolarów na wprowadzających w błąd rekomendacjach dotyczących handlu kryptowalutami. Groziło mu 30 lat więzienia - czytamy w depeszy PAP

Działającego w branży cyberbezpieczeństwa przedsiębiorcę zatrzymano na lotnisku w Barcelonie w październiku 2020 roku i od tego czasu śmierci przebywał w hiszpańskim więzieniu. McAfee twierdził, że jego zatrzymanie miało podtekst polityczny, McAffe chciał został prezydentem USA. 

Hiszpański prokurator podkreślił, że przedsiębiorca po prostu uchylał się od płacenia podatków, a w zarzutach trudno dopatrywać się politycznej motywacji, ponieważ Partia Libertariańska rzadko zdobywa w USA więcej niż jeden procent głosów.

 


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: John McAfee

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje