Reklama

Jak wyglądały wirtualne randki 50 lat temu?

Jeśli myślicie, że szukanie dziewczyny albo chłopaka za pomocą komputera stało się możliwe najwyżej kilkanaście lat temu, to się mylicie. W latach 60. powstał TACT, prekursor randek online.

Dawno, dawno temu, zanim jeszcze ktokolwiek marzył o serwisach typu Match.com czy Sympatia, studenci Harvardu stworzyli Operation Match, która była jednym z prekursorów randek online. Operation Match dostała się w ręce 25-letniego księgowego Lewisa Altfesta i programisty IBM-u Roberta Rossa, którzy w 1965 roku przerobili ją na komputerowy program randkowy o nazwie Projekt TACT. Był to skrót od Technical Automated Compatibility Testing, co na język polski można przetłumaczyć jako Technicznie Zautomatyzowane Testowanie Zgodności.

Reklama

Panowie za jedyne pięć dolarów od osoby łączyli w pary młode kobiety i mężczyzn z Upper East Side w Nowym Jorku. Klienci musieli najpierw odpowiedzieć na ponad sto pytań, a następnie komputer IBM-u szukał dla nich osób, które wypełniły kwestionariusz podobnie.

Ponieważ były to lata 60. i o poprawności politycznej nikt jeszcze nie słyszał, pytania były, jak na dzisiejsze standardy, dość dziwne. W jednym z nich trzeba było zaznaczyć, kogo i czego nie lubimy: chorych ludzi, kontroli urodzin, cudzoziemców, wolnej miłości, homoseksualistów czy może małżeństw osób różnych ras. Było też pytanie o filozofię życia: "Gdybym miał możliwość, chciałbym wykonywać pracę (wybierz dwie osoby): Schweitzera [niemiecki teolog luterański - MW], Einsteina, Picassa".

Wiele pytań było skierowanych tylko do kobiet bądź tylko do mężczyzn. Kobiety pytano, czy chciałyby poznać swojego wymarzonego faceta wycinającego drzewa w lesie, malującego obraz w studiu czy może pracującego w garażu. Mężczyzn pytano na przykład o to, jaką fryzurę powinna mieć ich wybranka.

TACT przenosił odpowiedzi na karty dziurkowane, które wkładano do komputera IBM 1400. Komputer wypluwał pięć niebieskich kartek dla kobiety lub pięć różowych dla mężczyzny. Znajdowali się na nich potencjalni wybrankowie bądź wybranki. Początkowo TACT miał klientów tylko na Lower East Side, potem rozszerzył swój zasięg na Manhattan i cały Nowy Jork. Panowie Ross i Altfest stali się sławni. Pisały o nich gazety, m.in. "New York Herald Tribune" i "Cosmopolitan". Dziennikarce "Cosmo" program znalazł nauczyciela WF-u, który przez telefon oznajmił jej, że jego ulubionym sportem są "zapasy w domu z dziewczynami". Kiedy oboje mieli się spotkać, wystawił ją, narzekając na ból pleców.

TACT stał się nawet przedmiotem śledztwa, kiedy Rada Edukacji jednego z hrabstw zauważyła, że studenci wypełniają "dyskusyjne" ankiety randkowe. Ława przysięgłych musiała roztrząsać, czy jest przestępstwem zapraszanie studentów do wybierania przez komputer fajniejszej "drugiej połówki".

Dzięki programowi TACT miłość odnaleźli nie tylko niektórzy mieszkańcy Nowego Jorku, ale też sam Altfest. Współtwórca ankiety, którą wypełniali klienci, zakochał się w reporterce piszącej artykuł o randkowaniu przez komputer.

Michał Wilmowski

Źródło: http://vbeta.pl

Dowiedz się więcej na temat: 50+ | randki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje