Reklama

Jak science-fiction przewidziało nam przyszłość

Wizje życia codziennego i podróże

Fantastyka naukowa, wprowadzając nas w swój świat, często zapomina o opisaniu najprostszych z możliwych czynności i funkcji życiowych. Są oczywiście wyjątki. W powieści "Limes inferior" Janusza Zajdla wszyscy obywatele posiadają tzw. klucz, który pełni funkcję dowodu osobistego, karty kredytowej, zegarka i minikomputera. Skojarzenia ze smartfonem są bardziej niż oczywiste.

Reklama

Zajdel oprócz smartfona przewidział także bezgotówkowe transakcje przy pomocy jednego dotknięcia czytnika - jest to rozwiązanie, które wchodzi tak naprawdę w życie dopiero obecnie, powoli zastępując karty magnetyczne.

Odwiecznym marzeniem każdej osoby prowadzącej dom było urządzenie, które samo sprząta, gotuje, pierze i tak dalej. Nie do końca jeszcze możemy powiedzieć, że doczekaliśmy się takich wynalazków, ale jak na razie mamy do dyspozycji Rumbę oraz jej podobne, czyli odkurzacze-roboty, które potrafią samoczynnie sprzątać mieszkania. Okien już jednak nie umyją...

Paradoksalnie, ludzkość doznała całkowitej porażki w najbardziej klasycznym aspekcie s-f, czyli w podróżach. Nie potrafimy podróżować z prędkością światła, nie dotarliśmy dalej niż na Księżyc, ba, nie doczekaliśmy się latających samochodów z "Powrotu do przyszłości II" (chociaż nie do końca, warto bowiem rzucić okiem na Terrafluga), czyli nie ma realnego sposobu na konfrontacje wizji pisarzy z rzeczywistymi podróżami w przestrzeń kosmiczną.

Może zatem doczekamy się ("Star Trek") możliwości teleportacji z miejsca na miejsce? Na razie udało się przeprowadzić pierwszą teleportację kwantową na odległość 16 km. Nie chodzi tu jednak o przenoszenie z miejsca na miejsce materii, a jedynie o przekazywanie informacji.

Cyberseks przyszłości

Sfera obyczajowa w naturalny sposób pobudza wyobraźnię człowieka, nic więc dziwnego, że fantaści, no cóż, musieli puścić wodze fantazji i w tej dziedzinie. Pierwszym skojarzeniem była oczywiście wizja rodem z greckiej mitologii: historia o królu Pigmalionie, który zakochał się w pięknym posągu.

Czy warto byłoby zatem "stworzyć" perfekcyjną kobietę - niczym postać Pris z filmu "Łowca androidów" - takiego modelu rozrywkowego, powstałego jedynie z myślą o pełnieniu funkcji prostytutki? Takiego zadania podjął się w 2008 roku Le Trung, tworząc Aiko - cyberkobietę o smukłej figurę dwudziestoparoletniej dziewczyny i bujnych włosach. Kosztowało go to ponad 60 tys. zł, ale co z tego, jeśli ani Aiko, ani jej podobne twory nie "sprzedały się", a co za tym idzie, nie trafiły do salonów, kuchni czy sypialni.

Drugim, często przewijającym się w filmach i powieściach elementem jest cyberseks. Częściowo rzeczywiście przeniósł się on ze stronic powieści do świata rzeczywistego. Stało się tak za sprawą komunikatorów wideo i odległości dzielących wielu zakochanych.

Z drugiej jednak strony, nigdy nie doczekaliśmy się wypełnienia jakże obiecującego aspektu wirtualnej rzeczywistości, jaką byłaby możliwość miłosnych uniesień w dowolnym momencie, kombinacji i otoczeniu. Ale jeśli wyglądałoby to tak, jak w filmie "Kosiarz umysłów", chyba podziękowalibyśmy...

Scena cyberseksu w "Kosiarzu umysłów":

But ludzkości

W filmie "Matrix" Neo mógł w ułamku sekundy poznać kung-fu, w "Star Treku IV" dzięki jednej tabletce odrosła wątroba, a w "Pamięci absolutnej" można było nosić zupełnie inną twarz... Ludzie chcieliby, aby technologia mogła zmienić w kilka sekund ich życie. Z jednej strony, nie jest to możliwe, z drugiej jednak - dostęp do informacji dzięki telefonowi w kieszeni zrewolucjonizował sposób, w jaki postrzegamy świat.

To oczywiście dla człowieka za mało, dlatego medycyna i informatyka pracują dzień i noc nad nowymi sposobami modyfikacji naszego ciała - tej ostatecznej i niezbadanej granicy, którą badali wielcy ludzie tego świata, tacy jak na przykład Leonardo da Vinci.

Nanomaszyny oraz wszczepy modyfikujące nasz fizyczny i psychiczny wymiar nadal pozostają w sferze fantastyki, nie tylko ze względu na ograniczenia technologiczne, ale także etyczne. Ten ostatni aspekt porusza gra "Deus Ex: Bunt ludzkości", która w sierpniu pojawi się na rynku.

Przyszłość, gdzie trwa wojna domowa o modyfikacje:

"Widziałem rzeczy, o których wam, ludziom, nawet się nie śniło. Płonące okręty szturmowe w okolicach pasa Oriona. Widziałem promienie świetlne lśniące w ciemnościach w pobliżu Wrót Tannchausera. Wszystkie te chwile znikną w czasie, jak łzy w deszczu. Czas umierać..." - tym pamiętnym monologiem Roy Batty, android grany przez Rutgera Hauera, w filmie "Łowca androidów" żegna się ze światem.

Kino fantastyczno-naukowe inspirowało i będzie inspirować twórców przyszłych i obecnych technologii, a nas - ich użytkowników - przygotowywać na nadchodzące zmiany.

Czy człowiek zamienia się w androida?:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kinect | science fiction | Łowca androidów | Lem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje