Reklama

Historycy natrafili na ślad obiektów UFO z czasów pierwszej wojny światowej?

Przywykliśmy już do myśli, że opowieści o pozaziemskich pojazdach podróżujących po ziemskim niebie są wytworem II połowy XX wieku. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że w archiwach policyjnych z I wojny światowej zachowano setki dziwnych telegramów, raportów i protokołów dotyczących zjawisk, które dzisiaj zostałyby przypisane obserwacjom pojazdów UFO.

Rosyjski ufolog Michaił Gershtein i białoruski historyk Ilya Butov badali źródła historyczne, które pojawiły się w latach 1914-1916. Okazuje się, że relacje świadków w dużej mierze przypominają obecne zjawiska UFO, tylko bez znanych nam terminów takich jak: "niezidentyfikowany obiekt latający" i "latający spodek".

Reklama

Okazuje się, że żyjący wówczas ludzie zwykli nazywać obiekty widziane przez nich na niebie sterowcami lub samolotami. Problem polegał na tym że widziane przez nich obiekty, z jakiejś przyczyny miały one po bokach wielokolorowe światła, reflektory i niezwykłą jak na tamte czasy zwrotność, a momentami były nawet w stanie wisieć w powietrzu. Mieszkańcy ówczesnego Imperium Rosyjskiego robili jednak co mogli, aby w jakiś sposób wytłumaczyć sobie logicznie to, co widzą.

Od czasu do czasu, zdarzały się tam sytuacje, w których krajowe gazety pisały o takich zajściach. Przykładowo jedna z gazet informowała o tym, że jakiś niezidentyfikowany "samolot" pojawił się nad bazą wojskową i świecił na nią z nieba. To konkretne zdarzenia miało miejsce 26 i 27 lipca 1914 r. Ten tajemniczy samolot przelatywał nad miejscowością Żytomir przez dwie noce z rzędu.

Nie zdołano jednak szczegółowo zbadać tej sprawy ponieważ już 1 sierpnia 1914 roku, Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Potem wszystko, co niezwykłe na niebie, było domyślnie przypisywane Niemcom. Nie był to jednak koniec całej tej sprawy, a Już 11 sierpnia dowódca Kazańskiego Okręgu Wojskowego, generał dywizji Aleksiej Alekseevich Mavrin, wysłał telegram do władz wszystkich prowincji. Domagał się on w nim, aby w razie możliwości otwierać ogień do wszelkich pojazdów przelatujących nad miastem.

Rozkaz ten nie zapobiegł jednak pojawieniu się UFO nawet nad samym Kazaniem. Dzień później, 13 sierpnia, nad miastem przeleciał kolejny szybko lecący "samolot". Natomiast 14 sierpnia, około godziny 11 wieczorem, grupa robotników pod kierownictwem technika Kasjanowa zobaczyła i opisała w swoim raporcie czarny pojazd w kształcie cygara latający szybko i cicho nad rzeką Malaya Kokshaga.

Wszystkie próby zestrzelenia tych "samolotów" zakończyły się niepowodzeniem. 15 sierpnia policja otworzyła ogień do "samolotu" lecącego na małej wysokości nad Jekaterynosławiem, a więc dzisiejszym Dniepropietrowskiem. Na polecenie komendanta miasta 25 żandarmów wystrzeliło dwie salwy do pojazdu, po czym ten niewzruszony szybko wzbił się w powietrze i zniknął.

Niedługo potem, bo 22 września na stacji kolei południowej Razdelnaya pojawił się cyt. "samolot z dwoma białymi światłami", który wykonał krąg nad stacją. W tym wypadku po oddaniu salwy kompanii strażników zostali oni objęci światłem z reflektorów samolotu, a po kilku salwach, obiekt skierował się na stację Vesely Kut.

Dowiedz się więcej na temat: I wojna światowa | UFO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje