Reklama

FaceApp - czy korzystanie z modnej aplikacji jest bezpieczne?

FaceApp, aplikacja modyfikująca nasze zdjęcia, produkt dostępny na rynku od 2017 roku, zyskał w ostatnich kilku dniach gigantyczną popularność. Jednak dwa lata temu świadomość użytkowników smartfonów na temat wykorzystania ich danych osobowych była znacznie mniejsza. Dzisiaj FaceApp rodzi wiele pytań na temat prywatności i wykorzystania naszych zdjęć.

Jak działa FaceApp? W uproszczeniu, pobieramy darmową wersję aplikacji, dajemy jej dostęp do naszego aparatu i kilku innych elementów systemu operacyjnego i robimy sobie zdjęcie. A co potem? Aplikacja - za pomocą algorytmów - umożliwia m.in.: postarzenie nas o kilkadziesiąt lat (to najpopularniejsza funkcja), zmianę koloru włosów, dodanie zarostu, okularów czy makijażu. Niektóre z opcji wymagają uiszczenia opłaty. Dostęp na jeden miesiąc to koszt 17,99 zł. Apka jest dostępna dla smartfonów z systemami iOS oraz Android. Program ma ponad 100 mln użytkowników.

Uzasadnione pytania

Rosyjska aplikacja FaceApp przez ostatnie kilka dni zyskała tak dużą popularność, że amerykański senator Chuck Schumer poprosił FBI i Komisję Handlu (FTC) o sprawdzenie, co dzieje się ze zdjęciami wrzucanymi do FaceAppa.

Reklama

W Polsce pojawiły się podobne obawy? - Czy naprawdę wiedza jak będziemy wyglądać za 50 lat jest tak cenna, by sprzedawać za nią zasoby do wszystkich danych w telefonie!? Na to godzimy się, ściągając FaceApp. Aplikacji z Rosji... Zdjęcia na których sami się postarzamy są wszędzie. Cambridge Analytica nic nas nie nauczyła - napisał na Facebooku dyrektor departamentu zarządzania danymi w Ministerstwie Cyfryzacji, Maciej Kawecki.

Przywołane przez przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji Cambridge Analytica, to afera dotycząca Facebooka i gromadzenia danych przez firmę analityczną o tej samej nazwie. Wtedy głównym narzędziem do gromadzenia danych była niepozorna aplikacja thisisyourdigitallife, czyli quiz na Facebooku, który badał opinie użytkowników na różne tematy i tworzył ich profil osobowości. Wzięło w nim udział około 270 tysięcy osób. Problem polegał na tym, że dane wszystkich facebookowych znajomych osoby biorącej udział w zabawie trafiały do firmy analitycznej.

Wydawałoby się zatem, że wydarzenia ostatnich kilkunastu miesięcy uczulą większą liczbę użytkowników na to, co dzieje się z ich zdjęciami. I rzeczywiście, wraz z fotkami trafiającymi do sieci społecznościowych, kolejne osoby pytały umieszczających zdjęcia znajomych, czy zdają sobie sprawę, co może stać się z ich zdjęciami.

Rosjanie zbierają nasze zdjęcia?

Serwis TechCrunch postanowił zapytać szefa rosyjskiej firmy Wireless Lab, twórców FaceApp, o to, co dzieje się z danymi osób, które skorzystają ich aplikacji. "Nie udostępniamy danych stronom trzecim" - powiedział Yaroslav Goncharov. "Większość zdjęć jest usuwana z serwerów do 48 godzin od ich uploadu" - dodał. Niestety, FaceApp "może" (takiego terminu użył szef firmy) przechowywać wybrane zdjęcia w celach "optymalizacji ruchu i przepływu danych". W regulaminie widnieje dodatkowo zapis, że wrzucone przez nas zdjęcie może być wykorzystane bez jakiejkolwiek finansowej kompensacji.

Szef firmy twierdzi, że dane nie są przechowywane na ternie Rosji, gdyż firma korzysta z serwerowych usług amerykańskich gigantów Amazon i Google.

Zasada ograniczonego zaufania

Ponieważ firma Wireless Lab nie ma siedziby na ternie UE, nie obowiązują jej przepisy RODO. Użytkownik może poprosić o wykasowanie swoich danych, ale można to zrobić jedynie poprzez funkcję "Zgłoś błąd". Aby korzystać z aplikacji, musimy być nieustannie online.

W przypadku instalowania nowych (nawet mających w teorii aż dwa lata) aplikacji zbierających jakiekolwiek dane, powinna nam (użytkownikowi) przyświecać zasada ograniczonego zaufania. Firmy zarejestrowane poza UE lub nieposiadające swoich oddziałów w Unii, nie muszą przejmować się zaostrzonymi regulacjami prawnymi, mając często zbyt dużą swobodę działania w zakresie (nikłej) ochrony prywatności.

W 2016 roku inna rosyjska aplikacja modyfikująca nasze zdjęcia, Prism, została posądzona o przechowywanie zdjęć na nieznanych serwerach, a ich zawiły regulamin w teorii umożliwiał wykorzystanie naszych fotografii do celów komercyjnych.

Dodatkowo nigdy nie wiadomo, czy firma Wireless Lab zwyczajnie nie trafi w ręce innego, nie szanującego prywatności użytkowników, podmiotu.

“W dobie technologii rozpoznającej twarze w celach bezpieczeństwa, użytkownicy muszą mieć pewność, że ich osobiste i biometryczne dane są bezpieczne" - napisał w swoich listach do FBI i FTC senator Schumer.

 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: faceapp | RODO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje