Reklama

Elektronika w dobie kryzysu

Nagłe zmiany cen komponentów, nierentowność hurtowni i sklepów oraz obawy klientów - wszystko to sprawiło, że stojąca mocno na nogach branża IT zaczyna się uginać. - W naszej ocenie do przesilenia kryzysu jeszcze nie doszło, czyli sytuacja przez jakiś czas będzie się pogarszać - przestrzega Marcin Marciniuk, market development manager w polskim oddziale komputerowego giganta ASUStek. - Na razie polskie firmy komputerowe nie zanotowały spektakularnego bankructwa. Wbrew pozorom wiele wskazuje na to, że nie dojdzie do takiej sytuacji. Kryzys ma także swoje dobre strony.

Reklama

Mniejsze zło

John Riccitiello, prezes Electronic Arts, potentata branży gier wideo, musiał zwolnić ze swojej firmy ponad 1000 osób. Udało mu się znaleźć pozytywne skutki tego działania. - To tak naprawdę było konieczne, nasza firma zbytnio się rozrosła. Inni powinni zrobić to samo - powiedział Riccitiello. Według niego kryzys zmyje z rynku wszystkie firmy, które i tak powinny zaprzestać działalności.

Jak się okazuje, branża elektronicznej rozrywki jest jedyną gałęzią rynku technologii, której kryzys tak naprawdę pomógł. Sprzedaż gier wideo i konsol z miesiąca na miesiąc rośnie, a firma Nintendo - wytwórca najpopularniejszych na świecie konsol Wii oraz Nintendo DS - odnotowała w mijającym roku rekordowe zyski.

Zatem, aby przetrwać kryzys i - co ważne - wyjść z niego wzmocnionym, konieczne staje się przystosowanie do zaistniałej sytuacji. - Producenci z branży, sprzedawcy - wszyscy adaptujemy się teraz do nowych warunków. W Microsoft bardzo uważnie obserwujemy rynek, zachowania konsumentów - mówi Patryk Góralowski, Business Development Manager - Windows Live Commercial, Microsoft.

Wielkie firmy muszą stworzyć nowe modele biznesowe, na których skorzysta przede wszystkim klient. Nie obędzie się bez wzięcia poprawki na rynek, w którym operuje dana firma. - Obserwując sytuację na rynku światowym można przyjąć założenie, iż Polska nie odczuje tak głębokiego kryzysu, dzięki wciąż wysokiemu popytowi oraz ciągle rosnącemu rynkowi - ocenia Mohit Parasher z Sony.

Przysłowiowe "trudne czasy" to coś zupełnie normalnego w prowadzeniu biznesu. Firmy muszą wiedzieć, jak się przed nimi bronić. - By odpowiedzieć na wyzwanie, jesteśmy elastyczni w rozmowach z odbiorcami: zaoferowaliśmy im dłuższe terminy płatności oraz podjęliśmy kroki w celu zminimalizowania ryzyka kursowego - przyznaje Marcin Marciniuk z ASUStek.

Operatorzy zrobią wszystko, aby nie podnosić cen produktów czy usług, takich jak rozmowy telefoniczne. - Wolimy najpierw obniżyć własne koszty - odpowiada Marcin Gruszka z Play.

Wg Steva Ballmera, kryzys szaleje, ale nic nie powstrzyma postępu. Tak, to na barkach firm spoczywa, aby w jak najmniej odczuwalny dla Kowalskiego sposób przetrwać ciężkie czasy. Nie obędzie się oczywiście bez zaciskania pasa - po obu stronach. Jednak jeśli jakaś dziedzina konsumencka wyjdzie obronną ręką z ekonomicznego pata, będzie to właśnie elektronika.

- W tym chaosie nasza branża pozostaje silna. Bez pomocy rządu, bez wyciągania do nas ręki. Jesteśmy jak Księżyc, dzięki któremu nadejdzie przypływ, który pomoże gospodarce - wieszczył na początku tego roku Gary Shapiro.

- Teraz pytaniem przewodnim jest kto i w jaki sposób poradzi sobie z nową sytuacją ekonomiczną - odpowiada Patryk Góralowski z Microsoftu. Wszyscy czekamy na odpowiedź.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje