Dlaczego warto wymienić kino domowe na soundbar?

Czy najnowszy soundbar może zastąpić wysłużone kino domowe? Sprawdziliśmy to i szybko okazało się, że brak kabli, nowoczesny design i dobry dźwięk oferowany przez soundbara sprawiają, że kino domowe wydaje się produktem z poprzedniej epoki.

Przed wiele, wiele lat byłem fanem kina domowego. Zaopatrzyłem się w swój pierwszy zestaw kina w okolicach 2002 roku, kiedy w Polsce i na całym świecie rozpoczęła się moda na zestawy 5.1 wykorzystujące Dolby Digital. To była inna epoka - duże telewizory kineskopowe z głośnikami stereo, pierwsze odtwarzacze DVD i 128-bitowe konsole. Potem regularnie wymieniałem zestaw na nowy - poprzedni coraz bardziej się zużywał, dało się słyszeć wady w reprodukcji dźwięku, a plączące się po podłodze kable regularnie były pułapką dla mnie lub dla innych domowników.

Wraz ze sprzętem audio do domu trafiał także nowy telewizor. W końcu, kiedy przyszła pora na telewizor 4K nowej generacji, postanowiłem zamienić pięcioletni zestaw kina domowego na soundbar z wysokiej półki. Czy żałuję tej decyzji?

Dlaczego soundbar?

Reklama

Zacznijmy od tego, co zostało zakupione. Stanęło na telewizorze UHD Samsung TV NU8042 i na soundbarze Samsung NW-650 (listwa głośnikowa i bezprzewodowy subwoofer). Telewizor i soundbar miały być przede wszystkim wykorzystywane do filmów i gier, dlatego zdecydowałem się na sprzęt ze specjalnymi trybami do filmów i gier właśnie (NW-650 to jedyny soundbar z takim trybem). To jednak nie był jedyny czynnik dla którego postanowiłem nabyć soundbar.

Już od dłuższego czasu kino domowe w klasycznym rozumieniu (amplituner, głośnik centralny, subwoofer, dwa głośniki boczne i dwa głośniki tylne) stawały się dla mnie coraz większym ciężarem. Oprócz wspomnianych, wiecznie trudnych do ergonomicznego umieszczenia kabli, taka liczba nieustannie zbierających kurz głośników przestała pasować do nowej aranżacji pokoju, szczególnie po przeprowadzce. A kiedy w domu pojawiło się dziecko i coraz więcej zabawek - satelitarne głośniki stały się realnym problemem.

Zresztą na tym "wyzwania" się nie kończyły. Amplituner trzeba było przecież podłączać do telewizora kablem, obok telewizora, konsol i dekodera, pojawiał się kolejny kabel. Kino domowe wymagało osobnego pilota i nie posiadało opcji bezprzewodowego (Bluetooth) parowania z urządzeniami mobilnymi - zwyczajnie było to uciążliwe. No i jeszcze sam design - bardziej pasujący do końca minionej dekady, z głośnikami z plastikowych materiałów. Zwyczajnie nie współgrał on z nową generacją telewizorów. Stąd decyzja o kupnie soundbaru.

Ten sam dźwięk, ale bez kabli

Zatem, wracając do wcześniejszego pytania: Czy żałuję zamianę? Odpowiedź brzmi: "Nie". Chociaż początkowo myślałem, że nie będę mógł odżałować tej decyzji. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiłem po błyskawicznym ustawieniu całego zestawu, było włączenie filmu "Baby Driver". Muzyka i dźwięk w produkcji Edgara A. Wrighta odgrywają kluczową rolę - był to doskonały tytuł do przetestowania nowego zakupu. Wcześniej obejrzałem ten film na kinie domowym - porównanie było łatwe do przeprowadzenia. Tryb Surround NW-650, stworzony właśnie do oglądania filmów, sprawdził się naprawdę dobrze, dostarczając takiej samej jakości dźwięku, co kino domowe. Szczególnie dał o sobie znać subwoofer, generujący niskie tony i odpowiednio pogłębiający dźwięk ryku samochodowych silników w takcie spektakularnych ucieczek kierowców z "Baby Driver".

W parze z bardzo dobrym dźwiękiem idzie jeszcze coś, czego kino domowe nie jest mi w stanie zaoferować - ergonomia obsługi i montażu. Telewizorem i soundbarem można sterować przy pomocy tego samego pilota. Listwa głośnikowa nie wymaga kabla, aby połączyć się z telewizorem, subwoofer paruje się z głośnikiem bez kabla. Dodatkowo cały zestaw zwyczajnie wygląda nowocześnie, wizualnie komponuje się ze sobą (telewizor i soundbar) w stu procentach, jednocześnie pasując do wystroju całego mojego salonu.

Skoro jeszcze przy ułatwieniach, NW-650 bez problemu łączy się bezprzewodowo ze smartfonem lub tabletem, zatem w każdej chwili możemy zrobić z niego sprzęt grający Hi-Fi (najlepiej skorzystać wtedy z trybu audio o nazwie Standard). Telewizor oczywiście nie musi być włączony, jeśli chcemy tylko posłuchać muzyki z telefonu na naszym soundbarze.

Soundbar nowym kinem domowym

Miło wspominam epokę kina domowego, ale era klasycznych zestawów  5.1 lub 7.1 minęła - godnie zastąpiły je soundbary. A jeśli ktoś chciałby, aby jego soundbar miał więcej głośników, może zawsze dokupić bezprzewodowe głośniki SWA-8500S (w przypadku NW-650)  i poszerzyć swój zestaw. Jednak jeśli nie czujemy takiej potrzeby - podstawowa konfiguracja w pełni wystarczy. Ja z pewnością nie planuję już wracać do kina domowego.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Samsung.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje