Reklama

Wielordzeniowa przyszłość

Nehalem będzie też pierwszym, natywnym czterordzeniowym procesorem Intela. Każdy z rdzeni będzie miał własną pamięć podręczną pierwszego poziomu (oddzielną dla danych i instrukcji) i korzystał będzie ze wspólnej i bardzo pojemnej, wielodrożnej cache L2. W celu zapewnienia nieprzerwanego potoku danych, a więc zniwelowania niepotrzebnych przestojów, Intel ma w końcu wyposażyć swój procesor w zintegrowany z rdzeniem kontroler pamięci DDR2, a być może i DDR3.

Reklama

Oczywiście, podobnie jak w przypadku AMD K8, wbudowany kontroler usunie w przeszłość szynę FSB, a w zamian za to wprowadzi nową, szeregową magistralę, potrzebną do połączenia procesora z pamięcią RAM i otoczeniem. Nie znamy jeszcze nazwy tej szyny ani jej możliwości, ale przypuszczać możemy, że będzie to rozwiązanie podobne do aemdekowskiego HyperTransport. Wersja Nehalema dla domowego użytkownika (kodowa nazwa Bloomfield) posiadać ma 8 MB cache L2 i wymagać będzie nowej podstawki o nazwie Socket B (1366 pinów).

Nowy quadcore Intela wytwarzany będzie w wymiarze 45 nanometrów i pracować będzie z zegarem około 3-3,5 GHz, co zaowocować ma współczynnikiem Thermal Design Power na poziomie 130 W. Na pewno nie będzie to chłodny procesor. Ale z drugiej strony, Bloomfield zbudowany będzie z prawie miliarda tranzystorów.

AMD nie pozostaje w tyle

Odpowiedzią AMD na Nehalema będzie rozwiązanie o nazwie Fusion. Niestety, małe jest prawdopodobieństwo, że firma AMD po morderczym wysiłku związanym z prezentacją architektury K8L i wprowadzeniem do sprzedaży Barcelony i Ageny była w stanie w 2008 roku zaprezentować kolejną generację czterordzeniowego procesora.

Jedyne czego możemy się spodziewać w najbliższych latach to dopracowanie produkcji w wymiarze 65 nanometrów (na razie AMD średnio sobie z tym radzi) i pierwsze przymiarki do wymiaru 45-nanometrów, co zaowocuje procesorami ze znacznie wyższymi zegarami. To może jednak być na Nehalema za mało. Być może dlatego AMD, świadomy nadchodzących problemów, szuka już nowych rynków zbytu i na 2008 rok zapowiada premierę pierwszego procesora ze zintegrowanym układem graficznym.

Niestety, nie wiemy jeszcze jak dokładnie AMD zamierza taki układ zrealizować w krzemie. Być może na rynku pojawi się Agena z wyciętymi dwoma rdzeniami, zamiast których pojawi się odpowiedni GPU zbudowany z około 200 mln tranzystorów. Na pewno nie będzie to rozwiązanie najwydajniejsze (przypomnijmy, że GeForce 8800 GTX już dziś składa się z, bagatela, 681 mln tranzystorów), ale na pewno wielu użytkownikom wydajność oferowana przez dwurdzeniowy procesor pracujący w tandemie ze zintegrowanym GPU spokojnie wystarczy, także do grania.

Problemem może być jedynie ograniczona przepływność pamięci. Wszak wspomniany GF8800 GTX potrzebuje w jednej sekundzie nawet 80 GB danych, podczas gdy obecne CPU muszą zadowolić się wielkością 10 razy mniejszą. Choć szybsza szyna HTT w połączeniu z pamięciami DDR2, albo jeszcze lepiej DDR3, będą oferować całkiem sporą przepływność, nawet jak na graficzne standardy.

Dodatkowo, lekarstwem na ograniczoną przepustowość ma być pamięć cache o dużej pojemności, która w przypadku GPU pełnić będzie rolę buforów danych. Do efektywnego działania takiego konglomeratu potrzebny będzie też dodatkowy, inteligentny przełącznik krzyżowy, godzący potrzeby grafiki i procesora związane z dostępem do pamięci RAM przy wykorzystaniu zaledwie pojedynczego, zintegrowanego z rdzeniem kontrolera. Na razie nie wiemy, kiedy Intel zaprezentuje konkurencyjne rozwiązanie. Bo to, że zaprezentuje, jest niemal pewne. Tym bardziej, że firma ostatnio ogłosiła chęć opracowania i produkcji GPU z prawdziwego zdarzenia (premiera planowana jest na 2009 rok), które oczywiście, mogłoby wylądować także, a może nawet przede wszystkim, w którymś z nadchodzących, wielordzeniowych procesorów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje