Reklama

Wielordzeniowa przyszłość

Dzięki technologii NUMA (Non-Uniform Memory Architecture) każdy z dwurdzeniowych procesorów może korzystać z pamięci drugiego, co, przynajmniej w teorii, powinno znacznie podnieść ogólną wydajność. W praktyce jednak korzystanie przez jedno CPU z pamięci podręcznej drugiego okupione jest dużymi opóźnieniami, co czyni z platformy Quad FX bardziej ciekawostkę niż realnego konkurenta dla Kentsfielda. I to bardzo kosztowną ciekawostkę, bo w ekstremalnych sytuacjach wszystkie cztery rdzenie mogą zgłaszać zapotrzebowanie na moc przekraczającą 500 W. Gdy dodamy do tego dwie karty graficzne GeForce 8800 GTX (Quad FX ma być przede wszystkim platformą dla ekstremalnych graczy), to bez zasilacza minimum 1000 W się nie obejdzie.

Reklama

AMD Reaktywacja

Nic więc dziwnego, że AMD w pocie czoła pracuje nad czterordzeniowym układem z prawdziwego zdarzenia. Barcelona, a niedługo potem udomowiona Agena, bazujące na architekturze K8L swoją premierę mają mieć już za kilka miesięcy. Choć tak naprawdę chciało by się powiedzieć, że dopiero za kilka miesięcy. Wielu z nas ma bowiem nieodparte wrażenie, że AMD, uśpiona sukcesem Athlona 64, a przede wszystkim powodzeniem jego dwurdzeniowej wersji przegapiła moment, w którym należało ostro zabrać się do pracy. Tym niemniej, Agena zapowiada się bardzo interesująco.

Po pierwsze dlatego, że od podstaw projektowana jest jako układ czterordzeniowy, gdzie każdy z rdzeni będzie efektywnie połączony z pozostałymi w jednej strukturze krzemu, a dodatkowo, w celu zniwelowania opóźnień, wszystkie rdzenie dostaną do dyspozycji wspólną pamięć podręczną trzeciego poziomu (cache L3) o pojemności 2 MB. Pamiętając o korzyściach, jakie Core 2 Duo czerpie z posiadania wspólnej pamięci cache L2, możemy przypuszczać, że takie rozwiązanie bardzo pozytywnie wpłynie na ogólną wydajność Ageny. Po drugie, Agena przyniesie także znaczące zmiany w architekturze K8. AMD nie ujawniła jeszcze wszystkich informacji, ale z tego co już wiemy, rysuje się całkiem ciekawy obraz całości. K8L przyniesie między innymi rozbudowaną i skuteczniejszą predykcję rozgałęzień, możliwość zmiany kolejności dostarczania instrukcji do potoków wykonawczych (out of order load execution) w 32-bitowych paczkach czy wreszcie poszerzone do 128-bitów jednostki SSE.

Wszystko to powinno znacznie zwiększyć zarówno stało-, jak i przede wszystkim zmiennoprzecinkową wydajność i sprawić, że architektura procesorów AMD znowu będzie najbardziej wydajna. I to pomimo utrzymanego ograniczenia w postaci 3 instrukcji (IPC) w jednym cyklu zegara (Conroe może wykonać 4). A wynika to z faktu, że w większości sytuacji procesor i tak wykonuje 2-2,5 instrukcji na takt zegara i znacznie ważniejsze jest to, czy rozwiązania zastosowane w architekturze danego procesora są w stanie dostarczać instrukcje i dane na tyle skutecznie, by choć ten poziom w pełni utrzymywać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje