Reklama

Dlaczego PC wciąż żyje (i nieprędko umrze)

Czy komputery osobiste odejdą do lamusa? Na to pytanie odpowiedział Dirk Meyer, dyrektor zarządzający potentata mikroprocesorów AMD. Publikujemy jego wypowiedź w całości.

Z mojego punktu widzenia jednak, żadne znaki na niebie i ziemi nie zwiastują rychłego zgonu PC. Wręcz przeciwnie, każda pojawiająca się na rynku innowacja jest świadectwem zdrowia PC i jego pragnienia dalszej egzystencji, której celem jest ułatwianie ludziom życia poprzez umozliwienie dostępu do sieci i oferowania "osobistych" funkcji komputera. Pod wieloma względami dopiero zaczynamy poznawać, na czym polega "osobistość" komputera osobistego.

Reklama

Netbooki, smartphone'y, tablety, cloud computing, wirtualizacja, urządzenia mobilne, nowe systemy operacyjne - wprowadzenie każdego z tych produktów na rynek na nowo rozpalało dyskusję o śmierci PC. Patrząc z nieco szerszej perspektywy, można jednak dojść do wniosku, iż pojawienie się każdego z nich stymulowało rozwój rynku PC, poszerzając możliwości komputerów osobistych.

Jednak nawet weterani branży komputerowej uwierzyli w pogłoski o rychłym końcu PC. John Dvorak z MarketWatch, oznajmił we wrześniu, iż "rynek komputerów PC umiera". - Każdy komputer osobisty wyprodukowany w ciągu ostatnich pięciu lat może być normalnie użytkowany, aż umrze śmiercią naturalną. Ten biznes jest w stanie agonii - twierdzi Dvorak.

Co do długości życia produktu Dvorak ma rację - komputery wyprodukowane w ostatnich latach wystarczą na dłużej. Jednak jego prognozy dotyczące wysychania rynku PC, nie uwzględniają dwóch podstawowych faktów.

Po pierwsze, miliony ludzi na całym świecie właśnie kupują swojego pierwszego peceta, miliony pragną go kupić, a miliony szczęśliwych użytkowników PC z radością powitałyby nowe możliwości wykorzystywania posiadanych komputerów osobistych.

Po drugie, obecnie ma miejsce rewolucja w zakresie korzystania z komputerów PC. Pecet, przez wiele lat sterowany za pomocą klawiatury i myszki, na naszych oczach zmienia się w złożony, multimedialny, zaawansowany sprzęt, którym użytkownicy mogą operować za pomocą ruchów dłoni, a nawet całego ciała. Ich użytkownicy ciągle chcą zwiększać moc swoich maszyn. Rewolucja ta otworzy pecetowcom drzwi do interaktywnego świata nowych doznań, które przerastają ich najśmielsze wyobrażenia odnośnie mozliwości komputera.

Zresztą, przyjrzyjmy się faktom. Pomimo kryzysu ekonomicznego, najbardziej dotkliwego od czasów Wielkiej Depresji (z lat 1929-1933), w 2009 r. rynek komputerów PC nie skurczył się, ale przeciwnie - wzrósł. Według analityków Gartnera, w całym 2010 r. producenci PC znajdą nabywców na więcej niż 360 mln sztuk, co oznacza sprzedaż miliona maszyn każdego dnia. Z kolei specjaliści z IDC przewidują, iż rynek komputerów osobistych będzie się rozwijał, a w roku 2015 w ręce użytkowników trafi aż 630 milionów pecetów (a więc rokrocznie rynek będzie rósł o ponad 12 proc.). To prawdziwy, namacalny wzrost, który będzie postępował, gdyż producenci wychodzą klientom naprzeciw, dostarczając gadżety i innowacje, jakich żądają użytkownicy pecetów.

Za przykład takiego technologicznie zaawansowanego gadżetu, może posłużyć, wypuszczony przez firmę AMD, Accelerated Processing Unit (APU), dający możliwość przeprowadzania operacji komputerowych i przetwarzania grafiki na jednym układzie.

Do tej pory, każdy komputer był zasilany przez dwa różne układy - główny procesor (CPU), a także kartę graficzną. Pierwszy, odpowiadał za bieżące obliczenia, drugi, obsługiwał natomiast wyłącznie operacja audiowizualne. Wraz z pojawieniem się APU, przed producentami komputerów osobistych otwiera się możliwość rozszerzenia rynku o sterowane dotykiem urządzenia, oferujące realistyczne obrazy 3D i wyposażone w baterie wystarczające na cały dzień pracy.

Pojawienie się jednostek APU stanowi odpowiedź na pytanie postawione przez Johna Dvoraka - "W jaki sposób możemy stymulować sprzedaż pecetów?". Według mnie odpowiedzią są rozwiązania APU, oferujące niezwykłe, interaktywne wrażenia, na które czekają użytkownicy - w domu w pracy czy w podróży.

Stale rośnie światowy popyt na treści multimedialne tworzone, edytowane i poprawiane z pomocą komputerów PC. Treści te możemy później przeglądać na różnego rodzaju urządzeniach. Według prognoz firmy Cisco, materiały wideo - lingua franca globalnej wioski - obejmą 90 proc. kanałów internetowych do roku 2013. Już dziś, co minutę, na stronie Youtube zamieszczanych jest 20 godzin materiałów wideo. Na portalu Facebook z kolei, co sekundę ląduje ponad tysiąc zdjęć. Użytkownicy pecetów z całego świata przechowują w swoich systemach dziewięć miliardów plików, czekając na możliwość przesłania ich do wciąż rozrastającej się sieci. Niebawem powszechne staną się filmy i gry w formacie 3D - to rzeczywiście niepokojąca możliwość na rynku przemysłu PC.

W miarę pojawiania się coraz bardziej różnorodnych treści, interfejsów typu multi-touch czy systemów rozpoznawania gestów, pojawia się możliwość wykorzystania wydajnych systemów APU w sposób, który zmieni dotychczasowe spojrzenie na komputer osobisty.

Wyobraźmy sobie możliwości, jakie już wkrótce dadzą nam wciągające gry wideo i multimedia reagujące na ruchy ciała, gdy działający w bezprzewodowej sieci system "personal cloud" da każdemu pecetowi wydajność najszybszych superkomputerów.

Podczas gdy twórcy oprogramowania kierują swoją uwagę na segment rozwiązań biurowych, na rynek wkracza wyjątkowe połączenie trójwymiaru, technik "motion capture" oraz wideo i audio w jakości high definition. Takie połączenie otwiera przed użytkownikami komputerów osobistych zupełnie nowe możliwości w dziedzinie interaktywnych aplikacji, które jeszcze niedawno pozostawały poza ich zasięgiem.

INTERIA.PL/informacje prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pytanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje