Reklama

Atari kontra Commodore

Lot Trzmiela

Jack Tramiel urodził się 13 grudnia 1928 roku w Łodzi w rodzinie polskich Żydów. Do dziś toczą się spory o to, jak się naprawdę nazywał. Można spotkać wiele wersji jego imienia i nazwiska: Idek, Jacek, Trzmiel, Tramielski. W 1944 roku wraz z ojcem trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Wyzwolenia doczekał tylko Jac(e)k. W 1947 roku Trzmiel wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.

Reklama

Artykuł pochodzi z magazynu CD Action - numer 03/2010

Tam zmienił swe niewymawialne dla Amerykanów nazwisko na coś brzmiącego dla nich sensowniej. I już jako Tramiel rozpoczął służbę w armii USA. Ale nie strzelając do wrogów demokracji, a prozaicznie naprawiając sprzęt biurowy. Po paru latach doszedł do wniosku, że życie "na baczność" mu nie służy. Odszedł z wojska i jako cywil założył firmę Commodore Portable Typewriter, w której robił to samo, co w wojsku - czyli naprawiał maszyny do pisania. Tyle że nie za mizerny żołd, a coraz większą kasę, bo biznes kręcił się znakomicie. Niechęć do niektórych obowiązujących w USA przepisów utrudniających interesy sprawiła, że w 1955 zarejestrował - ale już w Kanadzie - firmę o dumnej (by nie rzec: pretensjonalnej) nazwie: Commodore Business Machines International. Teraz zamiast naprawiać maszyny do pisania, sam je produkował.

Po latach prosperity zaczęło mu się wieść coraz gorzej, gdyż przegrywał z tańszymi maszynami "made in Japan", które zalewały rynek amerykański od połowy lat 60. Zaczął więc rozglądać się za nowym produktem. A że na początku lat 70. XX wieku każdy szanujący się mężczyzna musiał mieć tzw. "pekaesy" i elektroniczny kalkulator szpanersko wystający z kieszonki koszuli, to Jack rozsądnie skupił się na wytwarzaniu tych drugich. Jego kalkulatory były zaledwie składakami z podzespołów innych firm, ale że dobrej jakości i niedrogie, to interes znów zaczął się kręcić. Nauczony doświadczeniem Tramiel główkował całkiem mądrze, że aby nie dać się znów doścignąć konkurencji, musi być odtąd zawsze o krok przed nią. Zatem gdy na rynku zaczęło się pojawiać coraz więcej kalkulatorów różnych firm, on już obmyślał coś więcej. Komputer sygnowany logo Commodore.

Biznesmeni lubią PET-y...

Nie był pierwszym, który wpadł na pomysł, by robić komputery "dla zwykłych ludzi", gdyż takowe pojawiły się na rynku już w 1975 roku. Ale wypuszczony na rynek w 1977 roku Commodore PET spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem na targach Chicago Consumer Electronics. Miał bowiem aż 4 KB RAM-u i kosztował zaledwie 600 dolarów. Do tego imponował nowatorską konstrukcją - 9-calowy monitor mono, komputer i magnetofon (nośnikiem danych była kaseta magnetofonowa) zintegrowano w jednej obudowie.

Żeby jeszcze bardziej zachęcić biznesmenów, nazwę PET (co w angielskim oznacza domowego zwierzaka) rozwinięto w poważny Personal Electronic Transactor. W międzyczasie Tramiel prowadził też rozmowy na temat przejęcia Apple'a, ale Steve Wozniak cenił się za wysoko i do transakcji nie doszło. Chcąc nie chcąc Commodore musiał nadal sam wymyślać swe komputery od podstaw.

PET był sukcesem, ale raczej na skalę lokalną. Świata nie podbił. Zapewne głównie dlatego, że jego kolejne wersje nie za bardzo chciały być kompatybilne ze starszymi modelami. Tramiel jednak nie składał broni.

Vic-20 dla ambitnych

W 1980 roku swoją premierę miał VIC-20. Bardzo dobre możliwości i umiarkowana cena (wyjściowo 300 dolarów, a później nawet poniżej dwustu) zapewniły mu uznanie tysięcy użytkowników, napełniły kiesę Tramiela i poważnie zepsuły humor szefów Atari, których produkt (Atari 800) był co prawda lepszy technicznie, ale dużo droższy. Do tego do VIC-20 można było podłączyć magnetofon lub stację dysków, a oprogramowania było ci dostatek. I to nie tylko gier.

Ludzie nagle doszli do wniosku, że lepiej mieć coś, na czym można i grać, i pracować, i uczyć się, i programować, niż tylko konsolę czy komputerek, na których można zasadniczo jedynie grać. Do tego Tramiel nieustannie obniżał cenę "Wicka". Ale to dopiero był lekki pstryczek przed zadaniem Atari nokautującego ciosu...

Dowiedz się więcej na temat: maszyny | Artykuł | komputery | problem | komputer | Atari

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje