Reklama

Apple to ja! - kariera Steve'a Jobsa

Zmienić świat

Reklama

Jobs wykazywał błysk geniuszu, nie tylko dostrzegając właściwy sposób wykorzystania cyfrowych technologii, ale także znajdując odpowiednich ludzi, którzy mogą sprostać pojawiającym się wyzwaniom. Bez Wozniaka nie powstałby Apple, ale też firma nie przetrwałaby, gdyby Jobs nie znalazł właściwego menedżera, który poradziłby sobie z poprowadzeniem firmy. Tym właściwym człowiekiem do zarządzania rozwojem był Joe Scully, wówczas jeden z dyrektorów Pepsi-Coli. Jobs wyciągnął go z potężnego koncernu do małej firmy pytaniem: "Chcesz spędzić resztę życia, sprzedając dzieciakom słodzoną wodę, czy wolisz zmienić świat?".

Sposobem na tę zmianę świata był macintosh 128K - pierwszy komputer z interfejsem graficznym, który odniósł znaczący sukces na rynku. Działem, który go opracował, kierował Jobs. Zobaczył on interfejs graficzny w 1979 roku podczas wizyty w laboratoriach badawczych Xeroksa. Od tamtej pory był przekonany, że przyszłością maszyn obliczeniowych jest wirtualny pulpit, po którym użytkownik porusza się za pomocą myszki.

Artykuł pochodzi z magazynu NEXT - numer 03/2008

Wyrzucony na bruk

Macintosh 128K odniósł sukces komercyjny, ale było to zwycięstwo na gruzach klęski, którą poniósł wprowadzony wcześniej komputer Lisa - także wyposażony w graficzny interfejs użytkownika. Co charakterystyczne, zespół Jobsa tworzący macintosha rywalizował na granicy otwartego konfliktu z działem, w którym powstała Lisa. Sam Jobs był uznawany za osobę konfliktową, a jego sposób zarządzania postrzegany jako co najmniej kontrowersyjny. Słynny był jego wybuchowy temperament, a do tego nie wszystkie podjęte przez niego decyzje znajdowały uznanie. Sukces macintosha w 1984 roku miał dla Jobsa gorzki posmak, gdy w maju następnego roku stracił stanowisko szefa działu i odszedł z Apple.

Wygryziony z własnej firmy Jobs zajął się produkcją następnych oryginalnych i przełomowych komputerów. Założył firmę NeXT, w której opracowano ultranowoczesne, jak na owe czasy, maszyny pod tą samą nazwą. NeXT-y były zorientowane obiektowo, wydajne, multimedialne, niezwykle eleganckie i wyjątkowo drogie. W ciągu 8 lat istnienia, czyli do 1993 roku, firma sprzedała zaledwie 50 tysięcy komputerów - tyle, ile duży dystrybutor pecetów sprzedaje... rocznie w Polsce. Nic więc dziwnego, że po 1993 roku NeXT, przekształcony w firmę software'ową, już tylko wegetował.

Dowiedz się więcej na temat: Atari | firma | Artykuł | komputer | kariera | Steve Jobs | firmy | apple

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje