Reklama

Walka ze studenckim P2P

Walka z piractwem wśród studentów może przyjąć różną formę, ale jeden z zatrudnionych przez Uniwersytet w Georgii ekspertów ds. bezpieczeństwa znacznie przekroczył swoje kompetencje.

Dorin Dehelean, 37-letni ekspert odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa na Uniwersytecie Georgia, wziął sobie walkę z piractwem do serca. Za bardzo. Dehelean, śledząc poczynania studentów, zdobył informacje o osobach, które pobierają pliki naruszające prawa autorskie. Zamiast jednak zgłosić to władzom uczelni lub odciąć odpowiednich studentów od sieci - postanowił wykorzystać całą sytuację.

Reklama

Haczyk na żaka

Metoda działania była prosta - Dehelean kontaktował się ze studentami, dając im alternatywę. Stawali oni przed wyborem - albo zapłacą ekspertowi, albo przekaże on wszystkie informacje władzom uczelni. Nie wiadomo dokładnie ilu studentów zapłaciło szantażyście (organy ścigania mówią o jednym przypadku), ale dobra passa Deheleana skończyła się wraz z wyborem kolejnej ofiary - czytamy w serwisie CNET.

Padło na studentkę, która zwyczajnie nie miała pieniędzy. Zgłosiła się zatem z problemem do władz uczelni. Uniwersytet przeprowadził prowokację, wysyłając na miejsce podstawioną osobę i wręczając szantażyście pieniądze. Dehelean został zatrzymany i zwolniony z pracy. Pytanie brzmi - co ze studentką?

Studenckie P2P

Na razie nie wiadomo, czy szantażowana studentka zostanie wydalona z uczelni - władze uniwersytetu nie chcą komentować tej sprawy. Nie ma także odpowiedzi, co stanie się z pozostałymi studentami, których szantażował Dehelean. Sytuacja na Uniwersytecie w Georgii wiąże się jednak z o wiele szerszym problemem, jakim jest ściąganie plików naruszających prawa autorskie przez studentów na całym świecie.

Czy akademiki, systemy komputerowe oferowane przez kompleksy uniwersyteckie i bezprzewodowe punkty dostępu na uczelni powinny być stale monitorowane? Bardzo często tak właśnie jest, ale szczególnie w akademikach panuje "wolna amerykanka". Nie tylko w USA i Polsce, ale także w krajach UE czy np. Japonii. Wytwórnie płytowe oraz studia filmowe otwarcie namawiają do blokowania P2P na uczelniach i w akademikach. Niektóre uczelnie już uległy - czy to początek trendu?

ŁK

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Uniwersytet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje