Urządzenie hakerskie, na które nie zwrócicie uwagi

Listwa pod biurkiem raczej nie wzbudza podejrzeń. Listwa na powyższym zdjęciu też ich nie wzbudza, choć powinna. I nie chodzi mi wcale o amerykańskie wtyczki. W listwie o nazwie Power Pwn zainstalowano bowiem wszystko to, czego potrzeba do przejęcia kontroli nad siecią lokalną.

Poza bezpiecznikiem i kablami, które spodziewalibyście się znaleźć w listwie, znajdują się tam także adaptery WiFi, Bluetooth, mikrokomputer z zainstalowanymi narzędziami hakerskimi, a nawet miejsce na kartę SIM. Power Pwn będzie można kupić za 1295 dolarów. Urządzenie opracowane zostało przy pomocy środków z programu Cyber Fast Track, prowadzonego przez (niespodzianka) DARPA. Program powstał by opracować nowe narzędzia do przeciwdziałania cyberatakom.

Reklama

"Trochę jakbyśmy zabrali zabawki hakerom i dali je ludziom, którzy muszą się przed nimi bronić" - mówi Dave Porcello, CEO Pwnie Express, firmy, która opracowała Power Pwn. "Do przeprowadzenia pełnowymiarowego testu penetracji wystarczy wpiąć je do prądu. Przedsiębiorstwa mogą wykorzystać tego rodzaju sprzęt do przeprowadzania testów bezpieczeństwa częściej i taniej niż do tej pory" - tłumaczy Porcello.

Narzędzie, które ma pomóc wyłapać wszystkie luki w zabezpieczeniach jest w dużej części zautomatyzowane. Komendy dla niego można wysyłać przy pomocy SMS-ów, a niektórzy testerzy, którzy zawodowo zajmują się cyberbezpieczeństwem, zgłaszali, że bardzo wygodnie pracuje im się dyktując SMS-y Siri. "Właściwie dyktują komendy potrzebne do przejęcia kontroli nad siecią" - mówi Porcello.

Każdy kij ma jednak dwa końce. 90 proc. klientów Pwnie Express to specjaliści od bezpieczeństwa sieci, ale urządzenie zamówić może każdy. Z jednej strony łatwiej przeprowadzić testy bezpieczeństwa, z drugiej, wykorzystanie Power Pwn do prawdziwego włamania nie powinno być trudne.

Dowiedz się więcej na temat: cyberbezpieczeństwo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje