Reklama

Troskliwa mamusia

Matka jednego z amerykańskich komandosów przebywających w Afganistanie postawiła na nogi prawie cały sztab Marines. Niejaka Faith Tejera z Louisiany zaniepokojona brakiem informacji od jej 19-letniego syna najpierw wysłała e-mail z prośbą o wyjaśnienie sprawy do wszystkich członków sztabu, a następnie zaczęła zamęczać mailami jego bezpośredniego przełożonego.

Jednolity tekst e-maila mamuśki brzmiał: "Nie mam informacji o swoim synu od 19 listopada. W ciągu ostatniego miesiąca w telewizji pokazano zdjęcia 5,000 marines, ale żaden z nich nie był moim synem. Proszę powiedzcie mi dlaczego nic do mnie nie pisze.". Nie pomogły zapewnienia porucznika Johna Lance, że "młody Tejera jest w jego batalionie i ma się dobrze, tylko jest bardzo zajęty i nie ma czasu odpisać. ", ani nawet aktualne zdjęcia syna dołączone w postaci załącznika do maila. Troskliwa mamusia bombardowała dalej przełożonego elektronicznymi listami, aż ten w końcu napisał: "Nie, nie sprawia mi pani żadnego kłopotu. Proszę jednak pamiętać o tym, że moja mama tez się o mnie martwi, niemniej nie zarzuca moich przełożonych e-mailami. A ja jestem w służbie juz od ponad 20 lat". Informacja agencyjna milczy na temat dalszej korespondencji.

Dowiedz się więcej na temat: marines

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje