Reklama

Skradziono laptopa z kodami do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

NASA jest zapewne na celowniku wielu hakerów i agencji wywiadowczych. Ale jeśli ktoś wszedł w posiadanie kodów dostępu do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej to nie w efekcie śmiałej akcji szpiegowskiej, lecz zwykłej kradzieży laptopa, którego dane nie były nawet zaszyfrowane.

Zgodnie z wyjaśnieniami złożonymi przed komisją ds. nauki, kosmosu i technologii, komputer został skradziony w marcu zeszłego roku, co "doprowadziło do utraty algorytmów używanych do kontrolowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej". Dodatkowo wyszło na jaw, że w okresie od kwietnia 2009 do kwietnia 2011 NASA zgubiła lub skradziono jej 48 innych laptopów oraz telefonów komórkowych.

Reklama

Choć urządzenia te zawierały bardzo cenne dane dotyczące programów Orion i Constellation, numery ubezpieczeń pracowników agencji czy wyniki zewnętrznych badań, okazało się, że NASA nie posiada zasad bezpieczeństwa dotyczących szyfrowania informacji. Nikt nawet nie kontrolował dokładnie jakie dane znajdują się na konkretnych urządzeniach, więc jeśli pracownik gubił służbowy sprzęt zawierający cenne informacje, NASA dowiadywała się o tym fakcie dopiero, jeśli pracownik sam się do tego przyznawał.

Kradzież laptopa to przykra sprawa, ale takie rzeczy się zdarzają. Zaszyfrowanie informacji jest najprostszym sposobem na to, by przynajmniej dane nie dostały się w niepowołane ręce (w możliwej do przewidzenia przyszłości). A programy do szyfrowania danych można dziś ściągnąć za darmo z sieci. Zadziwiające, że instytucja, która skupia jedne z najtęższych umysłów na tej planecie, nie uznała za stosowne zatroszczyć się o bezpieczeństwo.

Dowiedz się więcej na temat: Międzynarodowa Stacja Kosmiczna | NASA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje