Reklama

Pojawił się następca Edwarda Snowdena?

Prawdopodobnie pojawił się następca Edwarda Snowdena. Według władz USA, ktoś przesyła tajne informacje do mediów oraz internautów. Nowe dokumenty, które wyciekły, pochodzą z sierpnia 2013 - wtedy były pracownik NSA przebywał już w Rosji. Kto zatem je udostępnił?

Internetowy serwis "The Intercept" udostępnił materiały przygotowane przez Narodowe Centrum Antyterrorystyczne. Dokumenty pochodziły z sierpnia 2013, serwis otrzymał je dzięki anonimowemu informatorowi. Nie wiadomo, kim jest ta osoba. Trudno także ocenić autentyczność dostarczonych dokumentów.

Reklama

Rewelacje dotyczą bazy informacji o nazwie  Terrorist Screening Database (TSDB), ma ona zawierać dane 680 tys. osób. Okazuje się jednak, że aż 280 tys. osób znajdujących się w zbiorze informacji o jednostkach podejrzanych o współpracę z terrorystami... nie ma nic wspólnego z takimi przedsięwzięciami. A ich status w bazie TSDB to potwierdza! Zatem, dlaczego nadal w niej widnieją? Tego nie wiadomo. Dostarczone dokumenty potwierdzają natomiast, że za czasów administracji Obamy, jedynie rozbudowano wszystkie procedury związane z zbieraniem danych o osobach przebywających na terenie USA (zdjęcia, odciski palców, skanowanie siatkówki oka). Przykładów takich działań ma być więcej - przed organizacją maratonu w Chicago, władze obawiając się powtórki z zamachów w Bostonie, postanowiły zebrać informacje o wszystkich osobach, które wyrobiły sobie prawo jazdy w stanach Illinois, Indiana oraz Wisconsin. Działania bez precedensu na terenie USA.

Obraz naszkicowany przez "The Intercept" oraz ich informatora jest bardziej niż ponury, tworząc wizję administracji USA, która wraz z organami wywiadowczymi jest gotowa zrobić wszystko w imię walki z terroryzmem.

Edward Snowden w ubiegłym roku uciekł ze Stanów Zjednoczonych przez Hongkong do Rosji, gdzie - po okresie koczowania na moskiewskim lotnisku - uzyskał czasowy azyl. Przedtem ujawnił tajne informacje o tym, że NSA zbiera na masową skalę dane telefoniczne i internetowe zarówno obywateli USA, jak i obcokrajowców, w tym liderów państw sojuszniczych.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje