Reklama

Panienka z YouTube

Była młoda i piękna. Lonelygirl15 stała się jedną z wizytówek YouTube. Nikt nie spodziewał się, że było to sprytne oszustwo.

Przed dobą internetu, jeśli ktoś chciał wyżalić się całemu światu, zaczynał pisać pamiętnik albo dzwonił do kolegi/koleżanki. Dzisiaj wystarczy założyć bloga albo jeszcze lepiej nakręcić wideobloga. Do takiego wniosku doszła 16-latka Bree, która pod pseudonimem Lonelygirl15 umieściła w wideoserwise YouTube swoje wideopamiętniki. Problem polegał jednak na tym, że Bree nie miała 16 lat. W sumie to i Bree, i jej żale były wielkim, wyreżyserowanym spektaklem.

Reklama

Zabawne i ciekawe filmiki znajdziesz w serwisie Video INTERIA.PL

Czy to pornos?

Filmiki Lonelygirl15 pozornie nie różniły się od wielu innych tego typu produkcji z wideoserwisów - młoda dziewczyna opowiada o swoim życiu, szkole, facetach i setkach innych rzeczy. Tego typu wideoblogi powstają z różnych powodów, ale zawsze mają jedną wspólną cechę - są prawdziwe, przynajmniej z założenia. Lonelygirl15 od samego początku była tylko kreacją.

Za popularnym wideoblogiem stało dwóch niedoszłych scenarzystów z Hollywood Mesh Flinders oraz Miles Beckett. Ten pierwszy miał na swoim koncie kilka odrzuconych scenariuszy, drugi próbował zostać chirurgiem plastycznym. Bezskutecznie. Flinders miał jednak pomysł, z którym biegał od studia filmowego do studia - serial o nieprzystosowanej do życia nastolatce. Trudno wyobrazić sobie większy schemat. Twórczość Flindersa nie znalazła aprobaty wielkich (ani małych) wytwórni, jedynym, który zrozumiał ideę żądnego sławy scenarzysty, był Beckett.

Studiując wieczorowo chirurgię plastyczną, Beckett zawsze marzył o czymś większym - na potrzeby internetu przygotował kilka śmiesznych filmików, ale nie znalazły one większego odzewu. Flinders miał pomysł, Beckett umiejętności, znalazło się także medium do całej operacji - YouTube. Pozostawało jedynie odszukać aktorkę, która zagra Bree (Lonelygirl15). Na przesłuchanie zaproszono początkującą aktorkę, 19-letnią Jessicę Rose z Nowej Zelandii. Dopiero podczas rozmowy dowiedziała się, że nie chodzi o film - jak ją wcześniej poinformowano - ale darmową pracę nad internetowym blogiem. Pierwsze pytanie Rose brzmiało: "Czy to pornos"? Przekonanie jej, że to coś zupełnie innego, trwało cały wieczór. Dzień później cała trójka zabrała się do kręcenia.

Moi rodzice są do bani

Każdy szanujący się wideoblog nastolatki musi być kręcony w jej pokoju. Tylko że mieszkanie Rose nie przypominało lokum 16-letniej dziewczyny. Jedynym wyjściem było przerobienie pokoju Flindersa. Starannie dobrano wszystkie szczegóły - od rozrzuconych ubrań po makijaż Bree. Po każdym nakręconym filmiku coś poprawiano, stwarzając iluzję dla tysięcy, a z czasem milionów internautów.

Pierwsze wideoblogi Lonelygirl15 pojawiły się przed wakacjami, kiedy większość młodych ludzi nie ma co robić, a klikanie po sieci wydaje się być dobrym sposobem na spędzenie czasu. Bree "wybrała" sobie nicka Lonelygirl15, ponieważ miała tylko jednego przyjaciela (z którym ciągle się kłóciła), nie licząc jej pluszowych zabawek. Wystarczyło być słodkim, a kolejni użytkownicy YouTube zaczynali być fanami Bree. Prawdziwą furorę zrobili jednak rodzice Lonelygirl15.

Jedna z kolejnych części wideoblogu Bree, zatytułowana "Moi rodzice są do bani", przyciągnęła magiczną liczbę 500 tys. odsłon. Możliwe, że to uniwersalne problemy tysięcy nastolatków, albo Bree była już tak popularna, ale jedno było pewne Lonelygirl15 nie była już zwyczajną internetową dziewczyną. To była marka.

Koniec marzeń

O fenomenie pamiętników z YouTube Jessica Rose miała dowiedzieć się z pierwszej ręki - ludzie zaczęli ją rozpoznawać na ulicy. Ojcowie Lonelygirl15 wpadli w panikę, bojąc się zdemaskowania. Zaoferowali Rose 500 dolarów tygodniowo za dalsze ogrywanie Lonelygirl15, prosząc ją jednocześnie, aby ograniczyła swoje wyjścia z domu. W tym okresie Flinders i Beckett zarabiali około 10 tys. dolarów miesięcznie za reklamy, a Lonelygirl15 stawała się coraz bardziej popularna - nie można było ryzykować.

Twórców wideoblogu zdradziła dbałość o szczegóły. Pokój Bree był zbyt perfekcyjny, większość dokupywanych do niego rzeczy była nowa, dodatkowo pochodząc od jednej firmy odzieżowej. Same filmiki Lonelygirl15 stawały się coraz bardziej profesjonalne, nie tylko dodawano do nich doskonale pasującą muzykę, ale i bezbłędnie reżyserowano każdy fragment. Internauci zaczęli swoje własne śledztwo - jeden z dziennikarzy pracujących dla "New York Times" trafił na blog Rose w innym serwisie społecznościowym, MySpace. Iluzja pękła. Rozszyfrowanie zagadki stało się głównym newsem w większości z amerykańskich mediów. Lonelygirl15 i jej ojcowie zostali zdemaskowani przez tych samych ludzi, którzy przez cały czas ich wspierali. Jednak taki obrót rzeczy okazał się prezentem dla całej trójki.

24 miliony

Rose i Flinders trafili na okładkę prestiżowego internetowego magazynu "Wired". W momencie rozszyfrowania afery niedoszły scenarzysta nie nadążał za odbieraniem telefonów - dzwonili ludzie z największych amerykańskich stacji telewizyjnych, wszyscy chcieli zrobić z nimi wywiad. W sumie internetowe zwierzenia Lonelygirl15 zapewniły aż 24 miliony odsłon.

Przed wyborami samorządowymi w Polsce historia Lonelygirl15 mogłaby zaskakiwać, ale po fenomenie Krzysztofa Kononowicza losy Bree nie dziwią. YouTube i jemu podobne serwisy potrafią w kilka dni uczynić z kogoś gwiazdę. Kononowicza i Lonelygirl15 łączyło jedno wspólne słowo - iluzja. Z tą różnicą, że Kononowicz został w pewien sposób "wykorzystany" przez dwóch młodych polityków, Flinders i Beckett nie ukrywali przed internetową gwiazdą, że bierze udział w medialnym przedsięwzięciu. Efekt był jednak ten sam - popularność.

O ile "pięć minut" kandydata na prezydenta Białegostoku już się skończyło, tak Jessica Rose wydaje się mieć przed sobą świetlaną przyszłość. Nowozelandzka aktorka już dostała ofertę od producentów popularnego w Stanach serialu "Law & Order", a scenarzyści Lonelygirl15 przygotowują telewizyjny serial.

Pomimo zdemaskowania, seria z Bree jest kontynuowana w YouTube oraz płatnym wideoserwisie Reaver. Dziennie w wideoserwisach pojawia się po kilka pamiętników w stylu "twórczości" Lonelygirl15. Ile z nich jest niewinnym wideoblogiem, ale ile produktem skierowanym jedynie na zdobycie sławy?

Łukasz Kujawa

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rodzice | rzeczy | youtube

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama