Reklama

Niebezpieczne ślady w sieci

Surfując po internecie i korzystając z serwisów społecznościowych nieustannie pozostawiamy ślady - pewnego dnia, może się to na nas zemścić, ostrzegają analitycy z Kaspersky Lab Polska.

Coraz częściej dzielimy się niemal każdą informacją na blogach, dodajemy nowe fotografie, w polach informacyjnych i profilach wpisujemy numery komunikatorów i telefony kontaktowe. Nie zdajemy sobie jednak wtedy sprawy z tego, że te wszystkie drobne przyjemności naszego życia mogą w przyszłości być dużym problemem. Jednym z największych problemów związanych z anonimowością w sieci jest fakt, że sami o nią nie dbamy.

Owczy pęd

Reklama

W dzisiejszych czasach jednym z wyznaczników bycia modnym jest fakt przynależenia do jak największego grona wszelkiego rodzaju społeczności internetowych, posiadania "tub" na filmy i zdjęcia, prywatne zapiski i blogi jako namiastka pamiętnika - tyle, że to wszystko jest dostępne dla milionów internautów na świecie.

Jeszcze 10 - 15 lat temu aby kogoś poznać (nawet przez internet), trzeba było z tą osobą porozmawiać, poprosić o zdjęcie, spotkać się. Dzisiaj tego problemu nie ma. Wystarczy posiadać konto w serwisie społecznościowym lub wpisać kluczowe informacje do wyszukiwarki. W kilka minut jesteśmy w stanie nadrobić kilka dni zbędnego "klikania". Jest to typowy przykład, określony przez socjologów jako "podążanie za stadem". Skoro stu moich znajomych ma konto w portalu społecznościowym, to i ja powinienem je mieć. Tym sposobem dla kogoś innego my sami możemy być tą setną osobą. Tak powstaje samonapędzające się koło.

Fikcyjna prywatność

Z badań prowadzonych przez wiele firm zajmujących się bezpieczeństwem IT wynika, że około połowa użytkowników portali społecznościowych akceptuje zaproszenia od kompletnie nieznanych osób. Wielu z nich udostępnia tym "znajomym" swoje prywatne adresy e-mail, numery telefonów, a niektórzy nawet swój pełny adres zamieszkania. Zastanówmy się, jak intensywnych działań wymagałoby uzyskanie takich danych jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj wystarczy kilka kliknięć...

Pomijając pojedyncze przypadki ujawniania swojego adresu zamieszkania, należy zastanowić się nad sensem umieszczania pozostałych danych. Numery komunikatorów, telefonów, informacje o rodzinie, dacie urodzin, wszystko to jest przecież przechowywane na serwerach. Co z tego, że zaznaczymy opcję tylko dla znajomych/ukryj. Nikt nigdy nie da nam stuprocentowej gwarancji, że zawartość serwera nie wpadnie w ręce cyberprzestępców, a dane wykradzione lub opublikowane. Jeżeli ktoś będzie starał się z nami skontaktować, może napisać wiadomość i poprosić o numer.

Osobnym wątkiem jest publikowanie zdjęć w serwisach społecznościowych. Nie jest niczym złym zamieszczanie własnych fotografii. Taka jest przecież idea tych portali, by dzielić się wrażeniami, na przykład, z wakacji i opisy ubarwiać zdjęciami. Sytuacja jest jednak inna, kiedy te fotografie zahaczają o granice dobrego smaku, są przepełnione erotyką lub scenami niekoniecznie zasługującymi na uznanie... Należy zdawać sobie sprawę, że za kilka lat mogą być one dla nas kompromitujące i pozbawić szans na dobre stanowisko pracy. Mówimy w końcu o gigantycznej bazie danych, do której każdy w mniej lub bardziej ograniczony sposób ma dostęp.

Zostańmy przyjaciółmi...

Serwisy społecznościowe mogą być wykorzystane do różnego rodzaju ataków mających na celu zbieranie informacji, przechwytywania loginów i haseł, a także do reklamowania i spamowania.

Pierwszym przykładem takiego działania jest robak internetowy Koobface. Jego nazwa to anagram słowa Facebook, serwisu który był atakowany przezeń najczęściej. Inne portale zmagające się z tym szkodnikiem to MySpace, Twitter, Bebo czy Hi5. Głównym celem robaka były newralgiczne dane, takie jak numery kart kredytowych. Jego działanie opierało się na infekowaniu kolejnych kont użytkowników, bazując na... zaufaniu. Okazało się bowiem, że jeżeli padniemy ofiarą robaka i nasze konto zostanie zarażone, do przyjaciół z naszej listy kontaktów będą wysyłane wiadomości i komentarze zawierające odnośniki do filmów na stronie przypominającej YouTube.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: niebezpieczeństwo | konta | ślady | konto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama