Internauci kontra IV RP

Blogi, strony internetowe i setki plików wideo - internauci w swojej masie wypowiedzieli wojnę IV RP. Jest to jakiś polityczny zabieg czy oddolna mobilizacja internetowej społeczności?

"Lech Aleksander Kaczyński (zwany też "Spieprzaj Dziadu"), ur. 18 czerwca 1949 w Polsce - prezydent oraz samozwańczy król IV Rzeszy Kaczopolitej" - tak prezentuje się początek hasła o prezydencie Polski w Nonsensopedii, parodii Wikipedii. To tylko wierzchołek góry lodowej - w sieci znajdziemy kilobajty dowcipów i setki ilustracji pokazujacych w krzywym zwierciadle obecną władzę. IV RP stała się przez ostatnie dwa lata jednym z najmodniejszych tematów w sieci.

Reklama

Przypadek, czy może stoi za tym internetowy układ?

IV RP Internetowa

Podczas amerykańskich wyborów prezydenckich w 2000 roku internetowi blogerzy zostali wpuszczeni na konwencje zorganizowane przez obie konkurujące ze sobą partie. Traktowano ich na równi z prasą. Amerykańscy politycy oraz osoby organizujące w ich imieniu kampanię wyborczą dostrzegły potencjał internetu - wtedy to sieć stała się w pełni opiniotwórczym medium. Był to także jeden z pierwszych zwiastunów Sieci 2.0 (Web 2.0), czyli nowego wymiaru internetu, w którym sami internauci są współtwórcami tego, co w nim znajdujemy.

Kiedy Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory parlamentarne, a Lech Kaczyński został prezydentem RP, Sieć 2.0 dopiero rozpoczynała swój pochód po władzę. Część internautów postanowiła działać, wysyłając znajomym kolejne dowcipy. Za pomocą poczty elektronicznej, amatorskich stron, a także blogów żarty "o kaczkach" obiegły polski internet. Praktycznie każdy internauta po włączeniu używanego przez siebie komunikatora internetowego mógł ujrzeć twórczość o IV RP, którą wysłali do niego jego znajomi. Oni sami otrzymali ją od innych znajomych i tak dalej.

Czy gdyby wybory wygrała inna partia, reakcja użytkowników sieci byłaby podobna? Bardzo możliwie, bowiem rok 2006 przyniósł boom na internetowe serwisy społecznościowe. Świeżo upieczeni internauci zaczęli dzielić się swoją twórczością, a weterani internetu wreszcie zyskali swoje 5 minut, mogąc wypromować tworzone przez nich fora i strony. Słowem-kluczem okazał się tutaj marketing wirusowy, czyli spontaniczne wysyłanie sobie różnego rodzaju informacji przez internet. A przecież nie od wczoraj wiadomo, że dowcipy polityczne wszędzie sprzedają się dobrze.

Sprawdź najlepsze powiedzonka polityków

Dowiedz się więcej na temat: mobilizacja | dowcipy | internet | internauta | muzeum | referendum | internauci | IV RP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje