Reklama

Dzienniki lekcyjne XXI wieku

Do korzystania z e-dziennika tak naprawdę potrzebny jest nauczycielowi wyłącznie komputer z dostępem do internetu i stosowne umiejętności. Jednak - jak wiadomo - dla większości szkół jest to problem nie do przeskoczenia.

Reklama

Kadra nauczycielska, a szczególnie jej starsi przedstawiciele, przyzwyczaiła się do korzystania z papierowych dzienników. Wielu nauczycieli nie potrafi przejść na ich cyfrowe odpowiedniki.

Notebook zamiast papieru

Dziennik elektroniczny oznacza także więcej pracy, bo oprócz uzupełniania wersji klasycznej, konieczne jest wprowadzanie danych do e-dziennika. Poza tym trudno sobie wyobrazić przeciętną polską salę lekcyjną, w której na biurku nauczyciela stoi dedykowany notebook.

Opłaty za wdrożenie samej usługi przy przejściu na e-dzienniki mogą być najmniejszą z przeszkód. Za elektroniczny dziennik dla szkoły mającej do 250 uczniów trzeba zapłacić ok. 400 zł. Cena nie obejmuje założenia serwerów, na których przechowywane są e-dzienniki.

Szkoły korzystające z dzienników nowej generacji pobierają od rodziców po około 20 zł rocznie za ciągły dostęp do wszystkich ocen i informacji o swoim dziecku. To znacznie mniej niż płacą rodzice np. za paliwo podczas regularnych wypraw na wywiadówki.

Dziennik antyhakerski

Rozporządzenie MEN dokładnie opisuje kwestie bezpieczeństwa i przechowywania elektronicznych dzienników.

System informatyczny e-dzienników ma być w pełni zabezpieczony przed dostępem osób trzecich, zniszczeniem i utratą danych. Podobnie jak papierowe dzienniki, także ich elektroniczne odpowiedniki będą przechowywane po zakończeniu roku szkolnego.

Zbiory danych powinny być zapisane na cyfrowym nośniku w taki sposób, aby zapewniona była możliwość sprawdzenia ich integralności poprzez zastosowanie podpisu elektronicznego. Musi także istnieć możliwość odczytania wszystkich zgromadzonych danych przez ustaloną liczbę lat.

Skoro jednak hakerzy potrafią zaatakować najlepiej strzeżone strony na świecie, to powstaje pytanie, czy e-dzienniki gwarantują bezpieczną metodę informowania o postępach w nauce?

- Nie ma i nie będzie nigdy rozwiązania w stu procentach bezpiecznego. Niemniej jednak, jako producent tak wrażliwego systemu, dbamy o to, aby nie tylko zapobiegać, ale także wykrywać i neutralizować - zapewnia Marcin Iwaniec.

E-dzienniki mają wiele zabezpieczeń - od logowania za pomocą stron HTTPS (podobnie jak w systemie bankowości internetowej), przez szyfrowanie danych i ochronę przed atakami hakerskimi, po wykorzystanie biometrycznych pamięci przenośnych i wysyłanie esemem jednorazowych tokenów (certyfikatów) na edycję danych.

Dowiedz się więcej na temat: nauczyciele | elektroniczny | rodzice | komputer | szkoły | dziennik | XXI wiek | dzienniki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje